poniedziałek, 18 września 2017

Pinocchio [k-drama]


Nie Park Shin Hye, nie Lee Jong Suk, nie cała młoda obsada zrobiły dobrą robotę, a Jin Kyung, Kim Hae Sook i ta "starszyzna", która była w tle, rozśmieszała, denerwowała, ale jednak wzbudzała jakiekolwiek emocje.

Jak to z tym dziennikarstwem było...
To nie był zły temat obrany przez scenarzystę, wręcz przeciwnie. Historia ciekawa, cały wątek przewodni manipulacji mediów interesująco rozpoczęty i to wszystko. Gdyby zrobić z tego film pełnometrażowy i wyciąć niepotrzebne romanse i usunąć naiwnych, infantylnych bohaterów to byłoby coś. Do tego więcej elementów, które mogłyby zaszokować widza. A tak pozostało miło, romantycznie, zabawnie, z częściowo dającym radę wątkiem zaplecza dziennikarskiego, ale czuć ten niedosyt. Jednak w ogólnym rozrachunku nie nudziłam się tak bardzo, a nawet zostałam wciągnięta w świat reporterów i intrygi - nawet jeśli była ona niedociągnięta.

Jestem jednak wdzięczna, że mimo topowej obsady - mam tu na myśli piękną parkę Lee Jong Suka i Park Shin Hye - ich wątek miłości został zmarginalizowany. Oczywiście pałętali się po ekranie wysyłając serduszka i uczucie zakochania, jednak postanowiono skupić się w większej mierze na głównym filarze dramy, czyli manipulacji mediów i manipulacji mediami. Tu jestem ogromnie zaskoczona, bo zwykle nawet jeśli kiełkuje zaczątek dobrej fabuły do serialu, to zwykle zostaje on zmiażdżony przez parę głównych bohaterów, którzy przecież się kochają i zazwyczaj coś im stoi na drodze, więc to ich relacje są tą wiodącą linią. A fabuła? Pfff, przecież dwa ostatnie odcinki wystarczą żeby wyjaśnić wszystko w ekspresowym tempie. A tutaj tak nie było. Miało się wrażenie, że romans to tylko dodatek, czasami bardzo niewygodny i ogólnie jeśli chodzi o mnie to nie wzbudzał żadnych emocji, oprócz zniecierpliwienia i chęci oglądania fenomenalnej Jin Kyung.

Cała historia została rozciągnięta w czasie, na wszystkie 20 odcinków, oczywiście afera miała zaczątek już w przeszłości bohaterów ("za dzieciaka") i snuła się za nimi do czasów współczesnych niczym smród... dopowiedzcie sobie sami. Dlatego postaci są takie a nie inne, pełne młodej werwy ale ciągle noszące w sobie urazę, którą starannie pielęgnują. Dobra, tak powinno być w założeniu i może i by było, gdyby główna para aktorów robiła cokolwiek poza strzelaniem patetycznych min i byciem pięknym. Może i miało to tak wyglądać, tak dziecinnie i naiwnie jednak mnie zupełnie nie przekonało.

Ujęła mnie za to postać grana przez Jin Kyung, czyli matkę głównej bohaterki. Kibicowałam jej przez wszystkie odcinki, nawet jeśli była wredną zołzą. Jej kwestie trafiały w punkt i to jej zachowanie, doświadczenie oddawały media, chociaż w mały sposób. To ta aktorka ciągnęła całą dramę, jak i cała ta "starsza obsada". Cudowna postać Kim Hae Sook, właścicielki domu towarowego, która w ogólnym rozrachunku jest tylko mało znaczącym pionkiem w tej całej korupcyjnej machinie. 

Ogólnie polecam produkcję. Tylko taka mała uwaga dla osób, które jej jeszcze nie widziały. Wiem, że Lee Jong Suk i Park Shin Hye to gwiazdy i połączenie ich razem w serialu to wręcz spełnienie marzeń co dla niektórych, jednak skupcie się również na tej drugiej stronie. Myślę, że warto zastanowić się nad ujęciem informacji która jest przekazywana przez media, jakie serwuje nam serial. Trochę jednak w tym prawdy, że ludzie cokolwiek usłyszą w tv uznają za świętą prawdę. Tematy jak szybko rozbłyskują i są na tzw. tapecie, szybko potrafią odejść w zapomnienie. 

Tyle ode mnie. Dobre 6/10. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz