czwartek, 24 listopada 2016

The Beauty Inside [k-movie]



To był naprawdę poruszający film. Żadna komedia, ale też nie kompletny dramat. I dawno nie widziałam tak ładnej produkcji, świetnie zagranej o dziwo, która dodatkowo nie była chaotyczna, a mogła się taką stać.


Woo Jin jest projektantem mebli, który każdego dnia budzi się w innym ciele. Czasami jest mężczyzną, czasami kobietą, zdarza mu się też być starszą panią. Mimo tego w środku pozostaje tą samą osobą. Woo Jin zakochuje się w Yi Soo, która odwzajemnia jego uczucie, nie zważając na to, że codziennie będzie się spotykała z innym mężczyzną. Czy uda im się pokonać przeciwności losu? [żródło]


Han Hyo Joo zagrała tutaj świetnie, laska naprawdę nadaje się do takich klimatów. Jest śliczna i ma specyficzną eteryczną wręcz manierę grania (nie wspominajmy o W i marnym talencie komediowym). O dziwo stworzyła z każdym z partnerów idealną dla mnie relację i porozumienia. A tych było bez liku. Przez ekran przewija nam się mnóstwo postaci, wszystkie jednak mają jedną rzecz wspólną - są Woo Jinem. Od popularnych aktorów po osoby, które mają kilka sekund czasu na ekranie. Niesamowity motyw przewodni filmu. 

Sam film został nakręcony prosto, bez udziwnień. To co mnie szczególnie zachwyciło to świetny montaż. Gra światła była niesamowita i wprowadzała w taki błogi nastrój. Do tego spokojna muzyka, która odprężała. Taki miał być ten film. Nie był przerysowany. Nawet fabularnie był zwyczajny, bo mamy miłość, mamy chorobę, mamy zwykłe problemy ludzi, którzy nie mogą się odnaleźć. Gdyby nie główny wątek dotyczący tego, że główny bohater co noc się zmienia, film dla mnie przeszedłby bez echa. 

Jednak sam pomysł, wykonanie (!) spowodowały, że aż w chwili obecnej z nostalgią uśmiecham się, przypominając cały seans. To pozycja, którą każdy powinien obejrzeć. Taki ogromny spokój bije z tego filmu, bez krzykliwych ludzi, bez dziwnego humoru. Mnie oczarowały ogólnie kobiety w tym filmie, już nawet pomijając Han Hyo Joo, ale cała pozostała obsada damska, która również wcielała się w Woo Jina. Serio, kobitki najbardziej chyba  oddały duszę tej produkcji i były realnie wzruszające.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz