poniedziałek, 12 września 2016

Let's Fight Ghost [k-drama]


Najlepsza para od wielu dram, jakie  miałam okazję obejrzeć w ciągu ostatnich paru miesięcy, wykreowała nam się w tej produkcji. Romantyczni, zabawni, wciągający widza swoimi unikalnymi charakterami. Mowa oczywiście o Chun Sangu i In Rangu (Kang Gi Young i David Lee). Cała reszta znośna.


Ji-hyun jako 19-letnia uczennica zginęła w wypadku samochodowym. Jest teraz duchem i wędruje po świecie od kilku lat. Na swojej drodze spotyka egzorcystę – Park Bong-Pala. Hyun-Ji i Bong-Pal słuchają różnych opowieści duchów i wysyłają je do innego świata. [źródło + cała drama]

Pierwsze wrażenia.
Po dwóch odcinkach Let's Fight Ghost mogę stwierdzić, że to będzie przyjemna, niewymagająca produkcja. Oczywiście uwielbiam Kim So Hyun, jest jedną z moich ulubionych młodych aktorek, dlatego ciekawie obserwować ją w innej roli niż zwykle. Gra ducha. Ja już nawet nie będę czepiać się całego montażu i scen paranormalnych, bo szczególiki w tej dramie są najmniej ważne. To prosta komedia, która ma na celu zabawienie widza, chociaż czuję, że scenarzyści na siłę wcisną jakiś dramat. Chociażby złego bohatera, który już się powoli nam kreuje w postaci pana weterynarza. Dla mnie to zupełnie niepotrzebne, bo wolałabym coś prostego, miłego dla oka.

Dalej.
Jestem zawiedziona? Nawet bardzo. Nie mogę przyczepić się do gry aktorskiej, bo było dobrze, chociaż poniżej możliwości Kim So Hyun. TaecYeon jakoś dawał radę. Jednak w połowie dramy zaczęłam czuć znużenie i zwyczajnie nudą zawiało. Ciągle ten sam schemat, gdzie mamy do czynienia z wypędzaniem ducha, trochę dowiadujemy się o Kim Hyun Jin, mamy złe wątki w postaci Hye Sunga, wszechobecny romans między duchem a człowiekiem. Ok, fajnie. Jednak im dalej w dramę, tym wolniej leci akcja, tym oporniej się ogląda wszystkie te sceny. A sama końcówka i rozwiązanie historii poniżej wszelkiej krytyki. Źle to zostało rozciągnięte w czasie. Całą dramę nic konkretnego się nie działo, dostawaliśmy jedynie szczątki jakiejkolwiek fabuły, by w dwóch odcinkach skumulować wszystko i przytłoczyć widza przyspieszeniem akcji (która chyba jakoś naprędce była robiona, bo technicznie wyglądało to beznadziejnie), a w ostatnim znowu się nudziłam.  

Ja już nawet nie czepiam się kwestii technicznej, bo to leżało i kwiczało. I tak dostaliśmy ducha, który może być chory, też jest śpiący, je, potrafi się upić... ja wiem, że może nie powinnam czepiać się takich szczegółów, jednak bez sensu obserwować ducha, który niczym nie różni się od człowieka. To mi najbardziej przeszkadzało.

Do tego jak wspominałam strasznie wynudziłam się na tym serialu. Niby historia chwytliwa, aktorsko znośnie, ale jakoś tak męcząco i nudno. Mój zmarnowany czas ratowali tylko kretyni Gi Young i David Lee, to rzeczywiście rozbawiało - kocham tych gości. Nawet Kim So Hyun, która grała bardzo dobrze, nie była postacią o której by pamiętano.

A przecież można zrobić dobrą dramę z wątkiem duchów w tle. Mamy przecież Master's Sun czy Arang and the Magistrate. W Let's Fight Ghost coś nie pykło, chociaż myślę że młodszym widzom drama przypadnie do gustu. Trzeba jednak przyznać, że sztuczki techniczne wyszły realistycznie, a nawet podskoczyłam kilka razy ze strachu.To nie było jednak to, czego szukałam i czego oczekiwałam. 

PS. Nie wspomniałam o złym charakterze. Nie ma o czym pisać. Joo Hye Sung o jednej twarzy był nijaki i jedyne co go wyróżniało, to kiedy robił złą minę to ten ryk zwierzątka w tle rozkładał na łopatki. 

1 komentarz:

  1. Tej dramy nawet nie zamierzałam obejrzeć. Uwielbiam Kim So Hyun, ale nie w tej dramie. Bardzo lubię filmy akcji, romantyczne,ale nie lubię Science-Fictio. Jakos mnie do tego nie ciągnie. Może kiedyś zmienię zdanie, ale jak narazie trzymam się moich romantyków 😍

    OdpowiedzUsuń