wtorek, 2 sierpnia 2016

Lucky Romance [k-drama]


Znowu Hwang Jung Eum, którą ponownie zbrzydzili jak się dało. Tym razem nie pudlem na łbie, a kaskiem. Jej miny nadal mnie denerwują i nie mogę na nią patrzeć w tej dramie, ale ja lubię się katować, a na pewno lubię zmieniać o kimś zdanie. Tutaj póki co, nie zanosi się na to. Królowa kiczowatych romansideł ma dobry sezon, tylko na cholerę sprawiają, że jest taka brzydka w tych swoich dramkach.


Bo Nui wierzy w przesądy i wróżki. Pewnego dnia, wybiera się do wróżbity, który przepowiada jej, że jej będąca w śpiączce siostra, umrze, jeśli Bo Nui nie spędzi nocy z mężczyzną urodzonym w roku tygrysa. Kierując się chęcią uratowania Bory, zaczyna szukać kandydata. Wtedy też ponownie spotyka Je Soo Ho, który to jest prezesem firmy produkującej gry komputerowe. Mężczyzna jest geniuszem, który nie wierzy w przesądy. Ufa tylko nauce i swojemu rozsądkowi. Jednak Je Soo Ho jest prezesem Zeze Factory, z którą to firmą Bo Nui ma nieprzyjemne wspomnienia. Czy kobieta będzie w stanie uratować swoją siostrę, a może znajdzie szansę na miłość? [źródło]

Pierwszy odcinek był tak żenująco prosty i niewymagający myślenia. Główny bohater to mózgowiec, który ma traumę po tym, jak jako dziecko był wystawiany niczym zwierzę na spędzie i kazali mu rozwiązywać zadania matematyczne w towarzystwie lamp świateł i kamer - oj, biedny ty! Główna bohaterka jest nikim, pracuje jako pani klozetowa w klubie i tak się zdarza, że głównego bohatera poznaje, kiedy wylewa na niego zawartość kubła z brudną wodą, tym samym główny ciastek (który nie jest ciastkiem - słaba wyglądowo ta obsada) śmierdzi nieczystościami z toalety. Miłość od pierwszego gówna, rzekłabym. Jedno wierzy w szczęście, drugie uważa że wszystko co się dzieje człowiekowi, to kwestia predyspozycji umysłowych. Idealna parka. Poziom żenady drama osiągnęła, kiedy główna bohaterka musiała przebrać się aż za królika, aby zmienić hasło i wgrać program w pokoju jakimśtam. Do cholery jasnej, kto wymyślał ten scenariusz? Wynudziłam się po pierwszym odcinku, fryzura Hwang Jung Eum mnie irytuje niemiłosiernie.

Ale o dziwo, z każdym kolejnym odcinkiem atmosfera zmienia się i nawet ja dałam się złapać na ten słodki romansik. Ta drama nie jest jakąś wybitną i oszałamiającą, jest bardzo przyzwoita i co najważniejsze płynnie się ją ogląda, mimo braku większej fabuły. Mamy pokazane dwa światy. Jeden, głównego bohatera, który nie wychodzi ponad cyferki i zdrowy realizm. Drugi, który mnie bardziej zafascynował, ślepo wierzący w przeznaczenie, los i szamanów. Główna bohaterka doskonale wiedziała, że przepowiednie i talizmany, może nie do końca spełniają swoją rolę, wiedziała że to głupstewko, jednak dalej stosowała się do rad szamana. Dlaczego? Ano dlatego, że to było jej jedyne oparcie. Aby być silną, nie złamać się, musiała w coś wierzyć, nawet jeśli miałoby to być kompletnie absurdalne. To był bardzo dobry wątek.

Całość dramy kręciła się jednak wokół rozkwitającego uczucia i jakie to było uczucie! Mimo że mnie osobiście Hwang Jung Eum strasznie irytuje - naprawdę nie lubię jej głosu i maniery bycia - to nie można jej odmówić, że w scenach uroczych, romantycznych sprawdza się idealnie. Z jej udziałem... wychodzi to jakoś tak naturalnie. Nic jednak nie przebije Ryoo Joon Yeola, który zachwycił mnie swoimi zdolnościami komediowymi! Ten gość był genialny, bardzo realistyczny. Co jak co, ale najlepiej mi się go oglądało i jego reakcje. Brawo. Jestem zauroczona tym brzydalem. 

Lee Soo Hyuk grał na pewno lepiej niż w innych swoich produkcjach. Na uznanie zasługuje również para Jung Sang Hoon i Lee Cho Hee. Uroczy. Jednak to wszystko obracało się w formie komedii i romansidła, do tego bardzo prostego romansidła, więc nie uznaję serialu za wybitny, bo zwyczajnie taki nie był. Ot, dla zabicia czasu idealny. Ciekawa komedia. Przyjemna. Z powtarzalnymi, pojawiającymi się w każdej dramie scenami, jednak nadal znośna. Nudzić się nie nudziłam. 

PS. Niech ktoś, do cholery jasnej, zmieni stylistów. Ja nie wiem, kto co brał, ubierając Hwang Jung Eum...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz