niedziela, 14 sierpnia 2016

100 Days with Mr. Arrogant [k-movie]


Było prosto. Czasami zabawnie. Idealny film, kiedy potrzebujesz czegoś niewymagającego i odrobinę głupkowatego. Czasami jednak reżyser przesadzał ze scenami, ponieważ wychodziło żenująco. 




W dziewięćdziesiątym dziewiątym dniu znajomości, chłopak Kang Ha Young zrywa z nią, dziewczyna wraca do domu w kiepskim nastroju, ze złości kopie puszkę, która ląduje kierowcy przed nosem, czego skutkiem jest rysa na samochodzie. Kierowca lexusa żąda rekompensaty za szkodę, ponieważ Ha Young nie jest w stanie mu zapłacić żądanej sumy, pod groźbami zgadza się na zawarcie kontraktu niewolniczego z Ahn Hyung Joonem na okres 100 dni. Hyung Joon wykorzystuje ją do różnych czynności, od sprzątania
do zakupów, aż do dnia, gdy Ha Young odkrywa, że chłopak ją oszukał żądając niewiarygodnie dużej sumy za szkodę i postanawia się zemścić. Co z tego wyniknie? [źródło]


Ha Ji Won pokazała się raczej z tej gorszej strony, bo aktorką wybitną jakąś nie jest chociaż ją lubię, a ten film doskonale to ukazuje. Krzykliwie i mdło jej to wyszło - też się dziwię, że się tak da. Gra nieznośnej, głupiej jak but licealistki to chyba nie rola marzeń. Kim Jae Won wcale nie był lepszy, jednak dobrze się oglądało tę parę. Film bardzo przewidywalny, jak na klasyczną opowiastkę o miłości przystało. Historia do cna prosta i niewymagająca myślenia. Ot, przyjemny seans na poprawę humoru, wątpię jednak by film pozostał mi w pamięci. Zapewne już jutro nie będę pamiętała żadnej ze scen. Końcówka bardzo - aż za bardzo - dramatyczna i powodująca raczej śmiech niż rzeczywiste zaangażowanie widza w produkcję. 

Nie jest to kino najwyższych lotów, jednak takie nie miało być. Było głupiutko, odrobinę żenująco (szczególnie za sceny wymagające użycia technik komputerowych, mam na myśli okropnie nieudaną scenę z lotem w powietrzu; masakra), na sam koniec nudno jak cholera. Fanów/fanki gatunku raczej zadowolone nie będą, ponieważ w filmie nie pokazano nic, czego by już nie było. Oczywiście można tłumaczyć wszystko, że komedie romantyczne to dość określony z góry gatunek, który przeżył i nagrał wszystko co można było... jednak nie możemy tłumaczyć oklepanego scenariusza. Niezbyt rozgarnięta licealistka zakochuje się w bogatym dupku, który traktuje ją jak niewolnicę - dosłownie. To chyba tylko dobry materiał na mangę i anime. 

Film ujdzie, niesmaku aż takiego nie pozostawia. Nie zachwyca jednak. Nie ma czym. Nawet Ha Ji Won nie spełnia oczekiwań, chociaż produkcja była hitem swojego czasu w Korei. Nie rozumiem dlaczego. 

PS. Do tego te stylówy mnie przytłoczyły. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz