sobota, 2 lipca 2016

Assassination [k-movie]



Jeśli ktoś lubi historyczne klimaty, ale nie całkowitą prehistorię, to polecam ten film. Świetnie zrobiony, z genialną obsadą i dobrym połączeniem wydarzeń historycznych z obyczajowym schematem. 


W obsadzie Jun Ji Hyun i Lee Jung Jae (para z równie trzymającego w napięciu i hitowego - The Thieves), czyli aktorsko stoimy na wysokim poziomie, ale co najważniejsze dla producentów, to obsada która bez względu w czym zagra... będzie to dochodowe. Do tego Ha Jung Woo, Choi Jin Woong, Choi Duk Moon, Oh Dal Su - dla mnie osobiście aktorzy, którzy nawet jeśli nie grają pierwszych skrzypiec w produkcji, to i tak udaje im się zapaść w pamięć, a w takich filmach są wręcz niedoścignieni w tworzeniu atmosfery. 

Zacznijmy od tego, że to była wizualna perełka. Szczerze mówiąc, obawiałam się, kiedy zobaczyłam czas trwania filmu (dobre dwie i pół godziny) - to mogło zwiastować tylko jedno, od cholery zapychaczy, niepotrzebnych scen i długie umieranie jednego z bohaterów z mnóstwem przemyśleń i złotych tekstów; Koreańczycy w końcu uwielbiają takie zagrania. Film zaczął się natomiast wartko, z dobrą grą kamery, świetnymi ujęciami i zdjęciami, kostiumy na plus i te piękne efekty specjalne. 

Temat jest ciężki, więc przed obejrzeniem filmu douczyłam się z faktów historycznych. Ciekawe jest to, że nie zrobiono z produkcji typowego historycznego filmu, który koncentrowałby się jedynie na faktach, pomijając postaci. Tutaj mamy połączenie historii z obyczajowym filmem. Mamy konkretną historię, zatargi rodzinne, nawet uczucie. To zostało świetnie przeplecione ze zdarzeniami historycznymi. Jestem dumna z Jun Ji Hyun, bo dostała genialną rolę i jej nie popsuła. Znakomicie odnalazła się w podwójnej roli, a nawet zaliczyłam szok, kiedy akcja niespodziewanie zawróciła o 180 stopni. 

To naprawdę jeden z nielicznych filmów koreańskich, które mnie nie nudziły, który nie miał niepotrzebnych zapychaczy, ponieważ ciągle chciało się więcej akcji na ekranie. Widz naprawdę mógł zostać zaskoczony. Co najważniejsze, to dynamizm w filmie jest jak najbardziej na plus. Szybko przeprowadzona scena zamachu, która nie była drętwa, a zachwycała efektami specjalnymi. Mistrzostwo! 

Na wielkie brawa zasługuje Lee Jung Jae. To jeden z tych aktorów, który potrafi sprawić, że żałujesz złej postaci. Niby wiesz, że robi źle, że jego czyny są nieodpowiednie, ale i tak próbujesz go tłumaczyć. To on sprawia, jego myślenie i słowa, które wypowiada i jak to robi, że zastanawiasz się, czy facet nie ma racji. Cudowny na ekranie, potrafiący wkręcić ci największe głupstwo świata - taki jest przekonujący.  Jak dla mnie, to on skradł cały film. 

Bardzo polecam. Warto poświęcić trochę czasu i zamiast komedyjki romantycznej, obejrzeć sobie coś bardziej wartościowego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz