piątek, 18 marca 2016

One More Happy Ending [k-drama]



Tylko kobieta potrafi wskoczyć do wody - po wcześniejszym wyrzuceniu w złości - za biżuterią od byłego chłopaka, kiedy pomyśli o tym, ile jest warta. A tylko facet potrafi wskoczyć za kobietą i w połowie drogi spostrzec, że nie potrafi pływać. Hmm, to zaczyna się jak początek świetnej, zabawnej, zwariowanej relacji. One More Happy Ending - drama o kobietach, nie dziewczynkach, związkach i problemach w dorosłym życiu. 


Bohaterkami jest czwórka przyjaciółek, które we wcześniejszych latach działały jako członkinie zespołu k-popowego. Han Mi Mo jest romantyczką, rozwódką i prowadzi agencję "Odważny Ślub", gdzie kojarzy pary, które również są po rozwodach. Gdy zostaje rzucona przez faceta, spotyka swojego dawnego kumpla z podstawówki Song Soo Hyuka, który jest fotoreporterem. Dochodzi do pijaństwa i desperackich kroków. Natomiast Goo Hae Joon, kumpel Soo Hyuka, jest lekarzem, w którym zakochuje się Mi Mo w przeciągu kilku chwil. Zostają parą, jednak oczywiście trójkąt musi być i zarówno Mi Mo i Soo Hyuka ciągnie do siebie, co oczywiście tłumaczą nowo odnowioną znajomością. Kolejną bohaterką jest Go Dong Mi. Wieczna singielka, która nie wygląda za dobrze - ale o dziwo, nie pomyśli o tym, że miałaby wzięcie, kiedy tylko sama wzięłaby się za siebie - i pracuje w szkole. Następna to Baek Da Jung, nie rozwódka, a kobieta w separacji od 7 albo 8 lat, która nie chce dać  facetowi rozwodu. Ostatnią kobitką w tym różnorodnym gronie jest Hong Ae Ran. Kobieta  wyzwolona, mająca najwięcej do powiedzenia o facetach. Zaręczona, jednak nie do końca pewna, czy to ten jedyny i czy nie chce jeszcze trochę poszaleć. Wszystkie szukają szczęścia i zakochanego zakończenia. 

Pierwszy odcinek.
Utożsamiam się z wyborem typu jednej z bohaterek - Go Dong Mi.  Też swojego czasu marzyłam o facecie, który świetnie wygląda w bokserkach, kiedy zje dużo to nadal widać mu mięśnie i ogólnie wygląda jakby dopiero co skończył zdjęcia do reklamy z bielizną. Niestety, z wiekiem co prawda nie zmieniłam typu faceta, ale znacznie zrewidowałam moje oczekiwania. Ponadto pierwszy raz widzę dramę z Yoo In Na, gdzie ją zbrzydzili. Jestem na tak dla jej postaci. 

Pierwszy odcinek wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, mimo ciągu przypadków między Jang Na Rą a Jung Gyoung Ho. Wybaczam te wszystkie "zbiegi okoliczności" i ewidentne przeznaczenie, ponieważ  koniec odcinka jest bardzo nieprzewidujący i robi jakiś tam zalążek fabuły. A mnie ciężko zaskoczyć. 

Dalej.
No tak. Jeden zakochał się w niej już w podstawówce. Drugi, kiedy była w zespole lata temu. Mamy trójkąt miłosny, a liczyłam na to, że oszczędzą mi tego - naprawdę nie lubię tego motywu, który jest już zbyt obecny wszędzie. Każda drama bazuje na trójkącie miłosnym, oczywiście. Dodatkowo w połowie dramy możemy zaobserwować lament, rozpacz i dramat. Liczyłam na luźną atmosferę, bez dymów, zabawną przez cały czas, a tu takie rozterki sercowe Jang Na Ry, które były po prostu nudne. to wszystko już było. Kompletnie nie zaskakuje. 

Plusem jest jednak to, że bohaterki zachowują się jak dojrzałe kobiety (zazwyczaj), a nie trzpiotki, które uważają pocałunek z chłopakiem jak koniec świata. W ogóle drama miała chyba wstrzelić się w konkretne grono odbiorców. Mamy  w końcu dzieciate, zaręczone, po przejściach i rozwódki. Drama jest zdecydowanie dla starego widza. Serial dla kobiet o kobietach, lubię takie. 

Na plus zasługuje również prowadzenie w pewien sposób kampanii społecznej, gdzie rozmowa o badaniach "kobiecych" nie jest tematem tabu, a bohaterki nawet zachęcają do regularnego odwiedzania lekarza. Tak samo promowanie rodzenia i korzystania z dobrodziejstw medycyny, jeśli para zwyczajnie nie może zajść w ciążę. Zostało to fajnie wprowadzone, dobrze ubrane w dialogi (nasze seriale, co najwyżej rzuciłyby ulotką i suchym tekstem). 

I jak bardzo podobała mi się relacja Mi Mo i jej partnerów, to ktoś inny skradł moje serce. Wiadomo - Jang Nara robiła za główną postać, to jej historia była na pierwszym planie. Miłostki, rozterki kogo wybrać, płacze, zabawne sceny... 

Upodobałam sobie natomiast postać Baek Da Jung. Kiedy dodatkowo wprowadzili wątek w nowotworem, myślałam że stanie się tak patetycznie, albo co gorsza bohaterka mi umrze. To był naprawdę świetnie poprowadzony temat. Kiedy dwoje - wydawałoby się obcych już - ludzi, zbliża się do siebie. Brawa dla Kim Tae Hoona i You Da In, to była najlepsza para od dawna, nawet jeśli mieli stosunkowo mało scen w porównaniu do głównych postaci. Genialne było to, że mąż bohaterki nie pobiegł do niej od razu, wyznając miłość. Że nie zagrali ekspresowo zakochanych na nowo. Że wszystko posuwało się małymi kroczkami. Że każde z nich musiało przewartościować własne życie i pomyśleć również o tej drugiej osobie. Tylko tyle - wow. 

Oceniam dramę bardzo pozytywnie. Już od pierwszego odcinka byłam zauroczona. Trochę straciłam zapał przy dołujących scenach i pewnej przewidywalności, jednak inni bohaterowie zdecydowanie nadrabiali. Muzyka średnia - jak zwykle. Pięknie nakręcone sceny, bardzo żywa kolorystyka. Dla mnie 8/10. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz