sobota, 21 listopada 2015

She Was pretty [k-drama]


Jestem zawiedziona, bo z całkiem przyjemnego scenariusza, zrobili typowe koreańskie romansidło, które już tak nie urzekało całościowo jak kilka pierwszych odcinków.


Wrażenia po 1 episodzie
Tak. Wprowadzam coś nowego do moich recenzji. Nie oceniaj książki po okładce, a po przełożeniu na realia serialowe "nie oceniań serialu po pierwszym odcinku".

Startowy odcinek dramy przywiódł mi na myśl bardzo "miłe" podsumowanie - Jeśli nie jesteś ładny i nie ubierasz się seksownie, to nie łudź się że otrzymasz dobrą pracę, ba!, nie miej złudzeń że ktokolwiek się tobą zainteresuje, albo zwróci uwagę. Raczej przyszykuj się na to, że będziesz niewidzialna. Jak to bardzo pasuje do urodziwej Korei i całego tego piękna, które ukazują w dramach. Jaka łzawa była historyjka głównej bohaterki, która jako dziecko była piękną dziewczynką, a kiedy zaczęła dojrzewać, geny ojca dały się we znaki i stała się nagle brzydka. Ale serio, główna bohaterka pięknością nie jest, ale to chyba nie znaczy, że nie może się starać - wszystko potrzebuje minimum wysiłku. Bo brzydota aktorki to jedynie wypieki na twarzy, beznadziejna fryzura (dajcie jej prostownicę, do cholery!) i nieciekawe ciuchy. To tyle. No i tak piękna zamiana ról. On - kiedyś brzydki, teraz olśniewa. Ona - na odwrót. I póki co tylko Siwon pokazał jakieś umiejętności aktorskie - mam nadzieję, że to się zmieni i przyjemniej będzie mi oglądać innych aktorów.

A teraz cała reszta...
Po pierwsze. Hejcę dramę za to, że tak nieładnie porobili mi z Siwonem, bo niemal do połowy serialu relacja głównej bohaterki z fotografem iskrzyła, szła do przodu i cudownie się to oglądało. Potem nagle scenarzystom się coś odwidziało i z redaktorka, który nienawidził(dosłownie!) Hye Jin, zrobili gościa który żyć bez niej nie może. I to z odcinka na odcinek.Aha. 

I tak z ciekawej dramy, która była co prawda tylko romansidłem, ale za to z werwą i dobrym humorem, zrobili mi miałkie coś, czego oglądać nie mogłam. Skończyłam serial, oczywiście, jednak jestem bardzo niezadowolona z końcówki, całego przebiegu serialu. 

Co do samych aktorów, to Siwon popisał się jako jedyny. Jeszcze Hwang Jung Eum była dobra, ale tylko w połączeniu z Siwonem albo Koh Joon Hee, bo jej gra aktorska z Park Seo Joonem, była okropna (już pomijając to, jak grał on sam...). Szkoda, że Siwy idzie do woja, bo z chęcią obejrzałabym z nim coś jeszcze. 

Niby polecam serial, jednak po połowie nawet nie chciało mi się go kontynuować, bo tak zawrotnie szybko zmienili mi koncept. Ja rozumiem, nienawidzenie się, potem szaleńcze zakochanie. Ale niech to zakochanie nie będzie niczym uderzenie piorunem, raz dwa i bum! Kocham cię i podetnę sobie żyły jeśli ze mną nie będziesz. dlatego bardzo dobrze rozwijała się sytuacja między Ji Sung Joonem i Min Ha Ri, od razu widać było że ich do siebie ciągnie, że się sobie podobają... tak samo jak z Siwym i HyeJin. Ale ktoś wpadł na genialny pomysł, że nagle odwróci akcję o 180 stopni i przetasuje bohaterów, bo jak to tak ma być, że główny bohater jednak nie będzie z główną bohaterką? 

No i nie zapominajmy o beznadziejnej postaci jaką była Ra Ra...

1 komentarz:

  1. oj tak ja zaczęłam tą dramę oglądać ze względu na Siwona, a co to zrobili???

    OdpowiedzUsuń