niedziela, 11 października 2015

Somewhere Only We Know [c-movie]


Krisusie, oh Krisusie! Chińskich filmów nadal nie lubię, ale trzeba było obejrzeć produkcję z Wu Fanem, by chociaż zobaczyć czy jest lepszym aktorem niż piosenkarzyną.

 Młoda dziewczyna wyjeżdża na wakacje do Pragi, gdzie oprócz miłości swego życia styka się z romantyczną historią swojej babci. [opis + film]

Hmm, nie. Tak, to odpowiedź na zdanie u góry. To naprawdę miłe z jego strony, że chłopak chce się rozwijać. Przyznam, że to mój ulubiony członek EXO, jednak jeśli chodzi o jego umiejętności raperskie, czy śpiewanie czy tańczenie... to zupełnie nie moje klimaty, lubię utalentowanych ludzi, a nie jedynie wyglądających. Już widzę masę komentarzy, że jak to EXO nie ma talentu? Pojedyncze występy, gdzie akurat im się coś udało nie wystarczą, niestety. Dla mnie artysta to osoba, która tworzy sama, a nie podporządkowuje się wytwórni. Ale skończmy o osobistych przekonaniach, mówmy dalej o Krisie. Więc tak jak był słabym członkiem zespołu muzycznego, tak aktorsko również nie powala. Jedno chociaż mu zostało. Wygląd i kariera oparta na skandalu z odejściem z SM. Zawsze coś, prawda? Każdy przędzie jak może.

W filmie to właśnie Krisus był najsłabszym ogniwem. I o ile zarys jego postaci mi się podobał, jego historia, charakter to Wu Fan pokazał niewiele, by odpowiednio wydobyć osobowość swojej postaci. Za to wyglądał jak milion dolców i teraz będzie mi się chyba śniło robienie śniadania przez faceta pokroju Krisa w garniturze - przecież to takie wygodne. Wang Likun zauroczyła mnie. Bardzo podobała mi się jej postać i aż szkoda było patrzeć na jej grę z Krisem jako partnerem. Ona cudowna, on takie nieopierzone jeszcze kurczątko. 

Montażyści oczywiście nie mogli nam oszczędzić wszędobylskich zbliżeń na twarz Krisa, co było odrobinę denerwujące. Co do samej fabuły jednak, to była przyzwoita. Wiadomo, trochę standardowy romans z tym smaczkiem, że w tle mamy historię miłosną sprzed lat (która swoją drogą bardziej zachwycała niż wątek główny) i piękne zdjęcia Pragi. Tyle dobrego przyszło z wyjazdu do innego kraju, że rzeczywiście wykorzystali jego możliwości. 

Polecam tą produkcję. Nie spodziewajcie się wybitnego aktorstwa po Krisie, bo to nigdy nie nastąpi. Niech chłopak korzysta ze swoich pięciu minut sławy, bo po jakimś czasie przestaną go zatrudniać do głównych ról - jest zwyczajnie za słaby do aktorstwa. Ładnie wygląda, nic poza tym. 

I nie myślcie sobie, że jestem jakąś wielką hejterką Krisa. Skąd! Bardzo gościa lubię, dobrze mi się na niego patrzy (ale na zdjęciach lotniskowych, nie na dużym ekranie).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz