poniedziałek, 10 sierpnia 2015

The Royal Tailor [k-movie]



Cóż za imponujące widowisko. Piękne, kolorowe, dobre fabularnie. No i nawet Shin Hye sobie poradziła nad wyraz dobrze, a to jej byłam bardzo niepewna - w końcu raczej gra w słodkich romansidłach, a nie historykach.


Film o życiu miłosnym, zazdrości i pragnieniach tych, którzy pracują w Sanguiwon w okresie dynastii Joseon. Sanguiwon to ludzie odpowiedzialni za tworzenie strojów noszonych przez królewską rodzinę. Dol-Seok (Han Suk-Kyu) jest najlepszy mistrzem w swoim fachu. Przestrzega określonych zasad pracy. Kong-Jin (Ko Soo) jest geniuszem w projektowaniu strojów, jest bardzo zręczny i ma niesamowite wyczucie piękna. Został przewieziony do pałacu królewskiego przez pana Pan-Soo (Ma Dong-Seok), który jako pierwszy zauważył jego talent. Król (Yoo Yeon-Seok) i królowa (Park Shin-Hye) zostaną uwikłani w tragiczny zbieg okoliczności związany właśnie z królewskim strojem wykonanym przez Dol-Seoka i Kong-Jina. [źródło+film]

Można byłoby zastanawiać się, czy pomysł na główny wątek w filmie historycznym może przynieść sukces i czy to zostanie w ogóle dobrze przedstawione. W końcu historia o królewskim krawcu? Reżyserzy tego gatunku, jak i scenarzyści wymyślają dosłownie wszystko, byle tylko znaleźć jakiś nowy pomysł na przedstawienie takiej samej historii, czyli król, niekochana królowa do tego konkubina i gość z nizin społecznych, który podkochuje się w królowej, co oczywiście skutkuje dramatem na samym końcu. Nic nowego, prawda? Niemal każdy sageuk opiera się na tym schemacie. Jestem zdziwiona, dlaczego film nie odniósł sukcesu kasowego, ponieważ został wykonany świetnie!

Królewski krawiec to istna uczta dla oczu, bo skoro już postawiono na szycie i stroje, to te musiały być spektakularne. I były, trzeba to przyznać. Kolorowo, imponująco, jaskrawie. Piękne zdjęcia okalające całość. Kostiumy zostały świetnie ukazane i to tak na dobrą sprawę przykuwało wzrok, wychylając się na przód i interesując widza.

Ciekawie połączono niejaką walkę o władzę między królem a ministrami, a Głównym Krawcem i chłopakiem, który wziął się znikąd i szturmem podbił pałac swoimi krojami. Doskonale obserwowało się tą zazdrość i próby rywalizacji - nie zawsze fair. Film zaskakuje szczególnie humorem, co nie jest często spotykane w tym gatunku. Zwykle mamy do czynienia z pełnym romansem i bardzo dramatyczną końcówką, tutaj mimo niezbyt pozytywnego końca (nie żebym się  nie spodziewała...), cała produkcja jest żartobliwa, jednak w sposób, który nie razi, ani nie przytłacza (no może oprócz królików na księżycu).

No to teraz obsada. Brawa dla Park Shin Hye! Razem z Yoo Yeon Seokiem stworzyli genialną parę królewską, chociaż sami aktorzy są raczej młodzi. tym bardziej dobrze wybrnęli z tego ciężaru jaki został im nałożony na barki. Te role tak mi się podobały, że zupełnie zapomniałam w czym grali ci aktorzy, a nie zawsze podobały mi się ich role. Tutaj było dostojnie, z klasą, jednak z odpowiednim powiewem młodości. Yeon Seoka widziałam ostatnio w Reply i jak tam miał słabą rolę, która trochę zanikała pod naporem innych postaci, to w tym filmie spisał się niesamowicie. Z kolei Park Shin Hye niech rzuci granie w dramkach o miłości i przerzuci się na historyki (całować i tak się nie potrafi, a tutaj nie trzeba), bo rola królowej pasowała jej aż za bardzo i rozczuliła mnie jej scena z płaczem, czy tak dobre operowanie mimiką. Brawo! Go Soo jak ekscentryczny krawiec był dobry. Zabawny kiedy było trzeba, jednak niesprawiedliwość jakiej padł jego bohater aż bolała. Co lepsze, nie bał się powiedzieć co myśli. nie był jedynie głupkiem z talentem, jego postać była dobrze zbudowana. Han Suk Kyu dobry jak zawsze. Powiem Wam, że mimo że jej postać nie była pozytywną, to ja zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona przez Lee Yoo Bi. Widziałam ją w kilku produkcjach, jednak nie spodziewałam się, że i ona poradzi sobie tak dobrze w sageuku. 

Podsumowując. Świetny film, niestety niedoceniony przez widzów. Młoda obsada tym razem spełniła swoją rolę, jak i genialnie sobie poradziła. Plusem jest to, że nie położono tego filmu na brakach jednego aktora, tylko cała obsada tworzyła nastrój i klimat produkcji. Każde z nich coś wniosło do filmu. Dodajmy do tego zjawiskowe kostiumu i zdjęcia. To powinien być hit! Nie rozumiem, dlaczego sprzedało się stosunkowo mało biletów. Ja polecam gorąco. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz