wtorek, 11 sierpnia 2015

The Producers [k-drama]



W końcu wymęczyłam tą dramę. Nie była co prawda aż tak zła, po prostu to czekanie na tłumaczenie, do tego dość długie odcinki jak na dramę... ogólnie rzecz biorąc to była niezła produkcja. A KBS postawił dość ryzykownie na taki gatunek, ale jak widać po oglądalności - chyba się wstrzelili w gusta widzów, albo przynajmniej dobrze dobrali aktorów. 


Pierwszy odcinek nie wywarł na mnie pozytywnego wrażenia. Wiem, że pewnie starano nadać się episodowi formę dokumentu, mnie to jednak nie przekonało i było zwyczajnie sztywne. To co jednak uratowało początek było zachowanie Kim Soo Hyuna, który zabił mnie miną zbitego psa i samotnym szlochaniem w łazience - swoją drogą, cholernie irytująca postać, która tak na dobrą sprawę nie powinna zostać obsadzona jako główna rola. Bo kto chce oglądać kompletną łamagę życiową przez wszystkie 12 odcinków, do tego bohatera, który ciągle się kaja i jest tak nieśmiały, że bełkocze jakieś tam słowa? A jednak, w późniejszym rozrachunku, to właśnie on ciągle cały serial, a na pewno najprzyjemniej na niego się patrzy i jego metamorfozę. To najbardziej urocza, jak i wredna osóbka w całej dramie. A i oglądanie Kim Soo Hyuna, który gra inaczej niż zwykle, ma inną postać jest niezwykle fascynujące, ponieważ prawie uwierzyłam, że on naprawdę mógłby grać tylko takie ciapowate role.

W ogóle obsada jest świetna. Bo kto nie lubi IU albo Gong Hyo Jin? Do tego Cha Tae Hyun i cała masa śmiesznych scen. To nie mogło się nie udać, a z drugiej strony tak na to patrząc, to gatunek jaki obrali sobie reżyserzy mógł spowodować, że wszystko poleci na łeb na szyję. W ratingach jest natomiast przyzwoicie, więc wydaje mi się, że powstanie coś podobnego. 

Czy lepszym chwytem marketingowym mogło być ukazanie za kulis pracę programów rozrywkowych i osób, które wszystko tworzą? Serial przybiera nawet sam formę takiego reality show, bo i mamy ostrą dawkę "wywiadów" na początku niczym Trudne Sprawy czy inne ścierwo, jak i z przymrużeniem oka pokazano pracę scenarzystów, producentów. Powiem tak, dowiedzieliśmy się tyle o pracy tych osób, na ile nam pozwolono - taka kontrolowana w pełni sytuacja. to jednak nie było złe, bo zupełnie inne niż te wszystkie romansidła, dramaty i szlochanie na ekranie. 

Mamy pokazane życie normalnych ludzi, w normalnych relacjach (nie licząc przetaczających się co odcinek gwiazd - swoją drogą kolejny chwyt marketingowy i oglądalnościowy). nie mamy płomiennego romansu, a wszystko idzie raczej w stronę zachowań koleżeńskich i współpracy. 

Z minusów. Kolejna rola Gong Hyo Jin, w której ubierają ją jak lumpa...Za długie odcinki, to strasznie przedłużało akcję. No i czasami było zwyczajnie nudno. Ogólnie daję mocną 6. 

1 komentarz:

  1. Kim Soo Hyun zaczynał od ciapowatych ról. Mnie takie do niego bardzo pasują :D Podbił moje serce w dramie Dream High. Jeżeli nie widziałaś to polecam. Był tam najseksowniejszą, najlepszą i najukochańszą ciapą świata <333

    OdpowiedzUsuń