poniedziałek, 6 lipca 2015

Trot Lovers [k-drama]




Romansidło pełne humoru oprawione w muzykę, która miała złapać przed telewizorami starszych widzów. Udało się?


Popularny muzyk, Joon-hyeon Jang (Hyun-wu Ji), nie znosi klasycznych utworów. Kiedy w wyniku skandalu traci popularność, jego jedynym ratunkiem jest podjęcie współpracy z Choon-hee Choi (Eun-ji Jung). Dziewczyna ma ciężkie życie, gdyż samotnie utrzymuje rodzinę, ale pięknie śpiewa tradycyjne koreańskie piosenki. Z czasem tych dwoje zaczyna łączyć coś więcej, niż tylko praca...źródło

Oglądalność dramy była raczej przeciętna, a nawet niska - bo niewiele odcinków uplasowało się chociażby z 10% oglądalności. Więc albo wybór idolki na główną postać i w ogóle młodej obsady nie podziałało, albo covery piosenek trot były średniej jakości. Albo młodzież zwyczajnie nie lubi takiej muzyki i nawet bohaterami nie udało się zaciągnąć widzów przed ekran. 

Tak na dobrą sprawę drama mi się podobała, mimo tego że jest to typowe romansidło z jedną bohaterką, dwoma latającymi za nią gościami (w tym jeden na początku jej nie lubi), złą suką która przeszkadza i na dokładkę mamy jeszcze ześwirowaną mamuśkę, a nawet dwie. Jedynym smaczkiem były właśnie aranżacje zapomnianego gatunku, którego słuchały koreańskie babcie. To jednak za mało, żeby zrobić z dramy hit - tym bardziej, że ciekawych piosenek było niewiele. Całość jeśli chodzi o występy sceniczne była zbyt przerysowana. Ogromne budowle, żeby tylko zaśpiewała jedna biedna Jung Eun Ji? 

Kiedy już odejmiemy sobie muzykę - swoją drogą prawie żadna z piosenek mnie nie zaskoczyła, bo albo słyszałam ją wcześniej w różnych programach, albo słuchałam oryginałów; tak, jestem fanką trotu! - zostaje przeciętna, acz bardzo zabawna drama. Jednak jest ona jak wiele innych przed nią. Dobrze oglądało się ją do 10 bodajże odcinka, kiedy jeszcze nie wszystkie uczucia był wyjawione i bohaterowie więcej się kłócili niż poddawali romantyzmowi. Druga połowa dramy to nieustanne smęcenie i wątek, którego nienawidzę i swoją drogą jest już reliktem przeszłości, po którego scenarzyści nie powinni sięgać - mianowicie amnezja! 

Rozwój romansu był przewidywalny do bólu już w pierwszym odcinku i nadal mi szkoda Shin Sung Roka, który dostał rolę, z której wyciągnął tyle ile mógł i przegrał w starciu o serce Jung Eun Ji. Tak na marginesie, Sung Rok zagrał fenomenalnie i to było miłe zaskoczenie, że potrafił stworzyć tak wyluzowaną postać, zabawną, a nie smęcącego "tego drugiego", w porównaniu do tego, że widziałam go kiedy grał złego bohatera. Marzę o jakimś filmie z jego udziałem, gdzie dostanie główną rolę - gość jest niesamowity. Dlatego nie zdziwi was za bardzo,.że ciężko mi się oglądało Ji Hyun Woo, który nie umywał się do mojego faworyta. No ładnie wyglądał z Eun Ji (dziewczyna jest niesamowita; jak na idolkę, bardzo podoba mi się przed kamerą), ale to jednak nie to. 

Wyszła z tego miła komedia romantyczna, z obowiązkowym przerywnikiem w formie dramatu (tajemnica śmierci matki głównej bohaterki). Ja zapamiętam Shin Sung Roka i muzykę. Oglądałam na viki.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz