poniedziałek, 6 lipca 2015

Arang and the Magistrate [k-drama]




Cudownie klimatyczna opowieść, z Lee Jun Ki'm w roli głównej. Co jak co, ale mam niesamowite ciągoty, jeśli chodzi o tego pana, a w dodatku towarzyszyła mu śliczna Shin Min Ah. Para do siebie pasowała i nie odstawała jakoś drastycznie z talentem, aktorzy dobrze się bawili w swoim towarzystwie i zagrali naprawdę przyzwoicie - no dobra, poszło im bardzo dobrze, wpasowali się w klimat dramy.


Fikcyjna historia dziejąca się w czasach królestwa Joseon. Lee Eun Oh (Lee Jun Ki) zostaje nowym zarządcą pewnego niewielkiego miasteczka. Nie wie, z jakiego powodu ze swojej funkcji zrezygnował poprzedni zarządca. Zaczyna mu się objawiać duch, Arang (Shin Min Ah). Zjawa chce, aby odkrył prawdziwą przyczynę jej śmierci. Duch prosi Eun Oh o znalezienie zabójcy, gdyż tylko wtedy będzie mogła opuścić świat żywych. Mężczyzna nie spodziewa się, że podczas śledztwa jego życie znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.

A klimat mamy różnorodny, bo zacząwszy od historyka, kolejno wyliczając horror, komedię i fantasy, nawet romansidło tutaj mamy. Jednak ten misz-masz wyszedł bardzo sprawnie, ponieważ każdy z gatunków został zgrabnie połączony z innym i nie mamy wrażenia kiczowatości. Wręcz przeciwnie. Wizualnie drama stoi na wysokim poziomie! Dawno nie widziałam tak dobrze zrobionych efektów specjalnych, gdzie nie zwalniali tempa i wszystko wyglądało po prostu bajecznie i co najważniejsze realnie. To była dosłownie uczta wizualna. A co do samych postaci i fabuły?

To była bardzo rozbudowana drama, pełna różnych wątków, które tworzyły spójną historię. Nie zrobiono tego po łepkach, tylko naprawdę popracowano nad fabułą, która trzyma w napięciu do samego końca. Czy duch może zakochać się w człowieku? I czy taka miłość może zostać odwzajemniona? I który ze światów będzie ich azylem, oazą w której będą szczęśliwie żyć? Mimo wielu dramatów i łez, można było być pewnym, że historia znajdzie szczęśliwe zakończenie. Byłabym zresztą niepocieszona, gdyby było inaczej. Historia bardzo ściśle nawiązuje do wielu tradycji i legend z zaświatów koreańskich, to tworzy nam świetną bajkową scenerię, do tego w pięknym wydaniu historyka. 

Bohaterowie i ich charaktery były świetne! Mamy co prawda kilka zapychaczy, chociażby doradcy sędziego, którzy mieli za zadanie wprowadzić nieco humoru - mnie osobiście denerwowali i wątki z nimi zwyczajnie przewijałam. Jednak najbardziej tajemniczy okazali się bogowie. Niby nie odgrywali ważnej roli i widz mógł nabrać wrażenia, że są kolejną perełką, która ma za zadanie wypełnić w jakiś sposób czas. Okazuje się jednak, że to oni ciągną za sznurki, oni manipulują i tworzą cały przebieg historii. 

Romans dwójki głównych bohaterów został przedstawiony subtelnie, od standardowego "nielubienia się" po troskę i wreszcie miłość. Tutaj o tyle dobrze, że nie przebierali w słowach, nie kryli się i nie zwodzili wzajemnie. Od razu było widać, że się kochają i mówią to sobie. A nawet jeśli pokazywali sobie uczucia, nie było to wymuszone, tylko naprawdę romantyczne. Pamiętajmy jednak, że to nie romans znajdował się na pierwszym miejscu, nie był głównym wątkiem, tylko cała ta misternie zbudowana tajemnica, którą należało rozwiązać. 

Drama miała dość wysoką oglądalność - pewnie zasługa obsady w większości, ale jednak. Ja gorąco polecam. Jedna z lepiej zrobionych historii, jakie widziałam. Do tego te piękne wizualizacje i bajkowy świat. To naprawdę wciąga! http://drama-online.pl/arang-and-the-magistrate-120/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz