poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Hyde, Jeckyll and Me [k-drama]


SBS zaliczyło porażkę ratingową. Hyun Bin przyciągnął przed ekrany wybitnie małą ilość fanek. Co się jednak dziwić, kiedy fabuła jest grubymi nićmi szyta i zwyczajnie nieciekawa?


Koo Seo Jin (Hyun Bin) to arogancki i zadufany w sobie prezes największego parku rozrywki w Korei, „Wonderland”. Zadowolony jest z tego, że jego praca sprawia, iż majątek rodzinny gwałtownie rośnie. Nie myśli o ustatkowaniu się, a miłość uważa za bezsensowne uczucie psujące harmonię w życiu. Jednak pewnego dnia w wyniku gwałtownych przeżyć ujawnia się skrywana druga osobowość mężczyzny o imieniu Robin. Robin jest całkowitym przeciwieństwem Seo Jin. Szarmancki, zabójczo przystojny, zalotny, zawsze uśmiechnięty. Dla niego najważniejsze jest znalezienie miłości na całe życie. Obie postaci poznają i zakochują się w tej samej kobiecie, dobrej i uczynnej Jang Ha Na (Han Ji Min), która pracuje w cyrku „Wonderland”. Koo Seo Jin chce zamknąć nierentowny i uważany za najmniejsza atrakcję parku cyrk, jednak dziewczyna postanawia walczyć o swoje „miejsce na ziemi”. Niespodziewanie Seo Jin wbrew sobie zacznie zakochiwać się w knąbrnej dziewczynie. Rozpoczyna się historia teoretycznie nieprawdopodobnego „trójkąta miłosnego". <źródło>

Goo Soo Jin jest jeszcze lepszy niż Bond. Ma dizajnerskie okularki, które mierzą mu puls, tajne przejście w domowym ogrodzie, gdzie śle sobie wiadomości do domniemanego "drugiego ja". Wyliczajmy dalej - gdy łapie się za serducho, przemienia się niby Power Rangers w swoją lepszą połówkę, która wyczyny kaskaderskie ma za nic, robi salta niby zawodowy cyrkowiec i razem z Jang Ha Na zjeżdżają na linie, którą trzyma chyba Ten na górze, bo innego wytłumaczenia nie ma, skąd ona się bierze i gdzie ma zaczepienie. Full wypas - mamy swojego superbohatera, który dodatkowo jest niesamowitym ciastkiem. Czego chcieć więcej? Może więcej realizmu?

Tą dramę można zaliczyć do tych bardziej nudnych, zwykłych romansideł, gdzie jedynym smaczkiem jest znany i kochany przez wszystkich Hyun Bin. Jak kolejna drama w tym roku i końcówki 2014 postawiono na koncept psychologii i tym razem mamy bohatera, który ma dwie - w krytycznych momentach trzy - osobowości i biedną kobitkę, która zakochuje się w dwóch odsłonach jednego gościa.Właśnie to było najgorsze, niby mamy ten główny wątek psychologiczny, jednak i on blednie... ponieważ wszystko robi się przeciętną dramą romantyczną. 

Fabuła jest tak beznadziejna, tak przewidywalna (oprócz tego, że doktorek jest tym złym - to mnie faktycznie zaskoczyło) i w ogóle nic nie znacząca w tej dramie. Mały problem rozdmuchano do wręcz kryzysu narodowego i klepią o zemście, żalach i urazach z przeszłości. 

Trzeba przyznać, że Hyun Bin jak zwykłe fenomenalny. Świetnie zagrał, czy to ponurego pana prezesa czy Robina. Załapałam się nawet na bardo wiarygodny pokaz paniki w przedostatnim odcinku - to było mocne. Oczywiście, jestem w teamie Goo Seo Jina - Robin był zbyt mdły, zbyt miły, zbyt uprzejmy, wszystko zbyt. Rola Han Ji Min, nieprzypadła mi do gustu. Główna bohaterka jest nijaka, mimo że co do gry aktorskiej nie mogę się przyczepić. Była z nich ładna parka, ale liczyłam na Jang Ha Na będzie miała więcej charakterku, a niestety z każdym odcinkiem laska stawała się coraz bardziej słodką niewiastą. Bardzo ciekawa rola Sung Joona, jestem z niego zadowolona mimo tego, że okazał się być tym złym. Oczywiście trzeba było wrzucić do obsady idolkę, tym razem mamy kobitkę z Girl's Day, a jej postać nijak nie pomogła dramie (chociaż jej nie zrujnowała, bo ta dobiła się sama) i taka bohaterka zwyczajnie nie była potrzebna. 

Odsyłam wam  do ratingów <klik>. Swoją drogą oglądalność była żenująco niska, żenująco! Już tvN zalicza lepsze podejścia, dlatego jestem zszokowana aż tak niską popularnością. No ale nie oszukujmy się, drama była nad wyraz przeciętną, bardzo uniwersalną i momentami cholernie nudną. Mi pozostaje mieć tylko nadzieję, że skoro Hyun Bin zaliczył taką porażkę popularności (bo fabuła sama w sobie jest zła) to może to mały krok ku lepszemu, ku dramom które naprawdę mają sens i mocne obudowanie w historii, która trzyma w napięciu a nie nuży. 

No i oczywiście w ścieżce dźwiękowej musieli pokazać wyjca <klik>. Cała muzyka jest nieciekawa, mętna, nudna, zbyt słodka. SBS poległ i jedyna nadzieja w fanach zagranicznych, bo Koreańczykom drama nie przypadła widocznie do gustu. Ja oceniam na 7/10 (ale tylko dlatego, że jestem mało obiektywna jeśli chodzi o Hyun Bina). 

Dramę oglądałam na viki.com - wszystkie odcinki są przetłumaczone na język polski. Można sięgnąć po drama-online.pl, tam jednak na chwilę obecną jedynie 10 partów. 

1 komentarz:

  1. Ufff, a ja myślałam, że to tylko ja - wyrzutek wynudziłam się na niej jak mops...Ciągle zastanawiałam się, co jest nie tak. Hyun Bin grał jak dla mnie powalająco, głównej aktorce również nic nie mogłam zarzucić. Chemię wyczuwałam, no ale litości - każdy odcinek był dla mnie prawdziwym wyzwaniem wytrwałości i miłości do talentu Hyun Bina W konsekwencji po 9 odcinku większość po prostu przesuwałam, aby w dwóch ostatnich odcinkach pozwolić sobie na kilka łez

    OdpowiedzUsuń