czwartek, 23 kwietnia 2015

Blood [k-drama]



Mam po dziurki w nosie tego gniota i po 15 odcinkach seansu zwyczajnie nie interesuje mnie, co stanie się dalej. Rzadko kiedy nie kończę dram, zwykle zmuszam się nawet, żeby produkcję zakończyć. Jednak tutaj jestem już zmęczona tym serialem i jego wykonaniem. 


Wiadomo, że każdy scenarzysta/pisarz przyjmuje dowolną formę, jeśli chodzi o kreowanie świata wampajerów. Kiedy jednak oglądam pierwszy odcinek dramy o pełnej krwi wampirze-doktorku, który jest nafaszerowany absurdami, to trudno pozytywnie podejść do takiej produkcji (chociażby nieistniejący kraj, gdzie dzieje się wojna; szemrany wiek 16-latka, który powinien mieć lat 20; no i niech do cholerki gość się zdecyduje czy się pali czy nie, kiedy słońce pada na jego rękę i ta się fajczy, a chwilę potem wybiega na pełne słońce i hasa po lesie; doliczmy do tego te sztuczne wilki/wilkołaki, cholera wie i mamy marne kino, biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości techniczne).

Dodajmy do tego dziwną umiejętność rozpoznawania, kiedy w pobliżu znajduje się wampir... odgłosem niczym z oceanu, przypominającym dźwięk orki/delfina/czy wieloryba + strzał w kolano, ponieważ główny bohater wampir... wybiera profesję chirurga (nie ma to jak utrudnić sobie życie).

Ahn Jae Hyeon był kompletnym drewnem. Całkowicie rozumiem, że gra wampira może być łatwym zadaniem. Trzeba zabójczo wyglądać, być bladym i ruszać się niemrawo, powściągając emocje. Jednak bycie aż takim kołkiem to jednak przesada. Bolało mnie to, że powierzono główną rolę tak młodemu i nieopierzonemu aktorowi, który zwyczajnie nie uniósł zadania. Dla niego to za wcześnie,  a marna popularność po Kosmicie, to jednak za mało by powierzać mu tak odpowiedzialną rolę. Szkoda, bo oglądalność dramy była tak niska, a fala krytyki w internecie tak ogromna, że być może Jae Hyeon stracił szansę na lepsze role w przyszłości - chociaż mam nadzieję, że się mylę. A dziwo podobała i się rola Gu Hye Sun, może i była krzykliwa, ale jej bohaterka przypadła mi do gustu - nie była chodzącą, smęcącą mimozą, ale kobitką z charakterem. No i oczywiście było widać przepaść między tą parą, brak chemii, a raczej relację typu "młodszy brat-starsza siostra". Reszta postaci, oprócz złego i nawet dobrze grającego Ji Jin Hee (którego motywów dalej nie potrafię poznać), łaziła po tym ekranie, a z każdym odcinkiem nawet statystów było coraz mniej, a skupiano się na głównych bohaterach, którzy za dobrzy nie byli. Postać grana przez Jung Hae In'a bardzo przyjemna, no ale wszyscy bohaterowie, którzy są mili i lekko szaleni przypadają do gustu. 

Plusem dramy mogą być też sceny walk. Nawet wyglądało to realistycznie rzucanie się po ścianach i poziom brutalności. Jak na dramę medyczną, medycyny było jak na lekarstwo. Na początku co prawda pokazano kilka operacji, jednak szybko porzucono ten wątek i skupiono się na samym odkrywaniu prawdy o rodzicach głównego bohatera. Akcja zaczęła wtedy bardziej nużyć niż ciekawić. A momentami miało się wrażenie, że reżyser zapełnia wszystkim kadry, tylko nie dobrymi scenami. 

KBS poleciało po bandzie i zaserwowało kompletnego gniota. Nawet muzyka nie zasługuje na pochwałę. Wszystko w tej dramie było złe i albo przerysowane, albo niedokończone. 3/10. Dostępna na viki.com albo drama-online.pl (ale to jeśli jesteście naprawdę zdesperowani). 



2 komentarze:

  1. Zgadzam się. Żałuję że poświęciłam na to swój czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja oglądałam i nawet mi się podobało ale hmm jeden epek widziałam przez 20 minut haha a zakończenie? No jakby umarł było by lepsze a nie wyskakuje jak batman

    OdpowiedzUsuń