czwartek, 12 marca 2015

Warrior Baek Dong Soo [k-drama]



Genialna muzyka, chociaż nieco zbyt wzniosła, która wymusza na widzu ciarki na plecach i wzruszenie. A może to również zasługa obsady i scenariusza? Ta drama zasługuje na uznanie, myślę że z powodzeniem spodobałaby się facetom - jest dużo walk i dobrze nakreślonych intryg. 


Następca tronu, książę Sado, rzuca wyzwanie potędze Noron. W odpowiedzi Noron zawiązali spisek z dynastią Qing i oskarżyli księcia o bunt. Aby ocalić syna, król Youngjo wraz z oskarżycielską frakcją zgodzili się poświęcić najbliższego przyjaciela króla i jego strażnika, Baek Sa Goenga. Jego rodzina miała podzielić los buntownika. 12 lat po tych wydarzeniach ocalony przez Świętego Miecza, Kim Gwang Taeka, Baek Dong Soo, syn straconego wcześniej Sa Goenga, wychowuje się razem z innymi sierotami w biednej wiosce niedaleko stolicy. Wkrótce dołącza do niego Yeo Woon, syn zmarłego przyjaciela Sa Goenga. Z powodu swoich niezwykłych umiejętności szermierczych zainteresował swoją osobą gildię zabójców, Heuksa Chorong. Z czasem chłopcy trafiają do obozu wojskowego powołanego przez księcia Sado i stają się przyjaciółmi. Jednak nie pisana jest im wspólna droga…Piękna drama o losach tej dwójki, o ich przyjaźni i o ich wyborach…. [drama]

To naprawdę była dobrze zorganizowana drama, którą oglądało się z przyjemnością. Nadal sądzę, że odcinki mogłyby zostać zredukowane do śmierci Chuna i akcja poprowadzona tak, żeby wszystko się wyjaśniło. Końcowe episody to więcej ględzenia niż działania, żegnanie się ze zmarłymi i w ogóle mało akcji. A same ostatnie odcinki jak dla mnie zostały zupełnie niepotrzebnie wprowadzone - akcja z szamanką i ponownym spiskiem na Księcia - bo tylko przedłużały serial. No ale Koreańczycy lubią takie zagrania. Mamy wobec tego 29 mocno skumulowanych odcinków, wielowątkowych, z ogromem postaci i mnogością zmienianych się scen. Tak na dobrą sprawę, to była jedna z lepszych historycznych dram jakie oglądałam - była logiczna, dobrze zbudowana, napięcie rosło z każdym odcinkiem. 

Była zachwycona doborem obsady, która niwelowała małe niedociągnięcia techniczne. Zacząwszy od kilku pierwszych odcinków, gdzie mamy młode pokolenie i w tych rolach Park Geon Tae i Yeo Jin Goo (nim zaczęłam się ostatnio bardziej interesować, bo to naprawdę kasowy młody aktor, do tego z talentem). O dziwo potem starsza ekipa jest bardzo podobna do swoich miniaturowych wersji (jak to zabrzmiało). Jin Chang Wook stworzył unikalną postać Dong Soo, który niby jest śmieszkiem, niby łamagą, jednak ma ogromne ambicje i marzenia, które chce spełnić. Rozczarowana jestem grą aktorską Yoo Seung Ho, który mimo że najśliczniejszy, pokazał niewiele. Moje serce skradł jednak Choi Min Soo, który był fenomenalny jako aktor, a jego postać była zabójcza dla mnie. Piałam z zachwytu mogąc patrzeć na Chuna, który wydawało się, że nie ma ludzkich odruchów. A jednak! Co do romansów w serialu... to cieszę się, że pierwsze skrzypce nie zostały przyznane młodym gówniarzom i ich wielkim miłościom, a naprawdę tragiczne uczucie zostało stworzone przez Chuna, Świętego Miecza (Jeon Kwang Leol) i Da Ok (Jun Ji Min). Nie mogło zabraknąć oczywiście bromance i tutaj górują Dong Soo i Yeo Woon. 

Jestem zauroczona ścieżką dźwiękową do tej dramy. Wiem, że dałam się nabrać na celowy trik - jednak OST wyląduje u mnie na dysku, jest tak dobry. Rozczarowaniem mogą być kostiumy, bo nie licząc rodziny królewskiej, bohaterzy noszą zwykłe szmaty, szkoda. 

Całość została naprawdę dobrze przemyślana. Mniej ważne wątki zostały oplecione wokół głównego, czyli ochrony rodziny królewskiej. Obok mamy jeszcze zdobywanie umiejętności i nieustanne szkolenie. Wzloty i upadki. Zdrady i rozczarowania. Ten serial ma to wszystko. Jestem bardzo zadowolona i polecam każdemu, jeśli nie jest przerażony liczbą odcinków. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz