poniedziałek, 23 marca 2015

Love Cell [k-drama]



Krótka internetowa drama, na podstawie internetowego komiksu. Pierwsza zaleta - odcinki są ekstremalnie krótkie i zabawne. Pierwsza z wad - wszyscy z głównej obsady, oprócz Kim Yoo Jung nie potrafią grać. 


Ma Dae Choong jest bezrobotny, nie ma przyjaciół ani dziewczyny, a jego życie to jedynie bezsensowna wegetacja. Wszystko się jednak zmienia, gdy chłopak dowiaduje się, że został mu miesiąc do śmierci jego komórki miłości. Czy przy pomocy tejże walczącej o swoje przetrwanie komórki (pod postacią ślicznej dziewczyny) i jej magicznych gadżetów Dae Choong rozkocha w sobie swoją boginię, piosenkarkę Seo Rin, i uniknie beznadziei życia bez miłości? [full drama]

Zresztą, tylko Yoo Jung ma za sobą jakieś większe zaplecze aktorskie, niż role cameo, albo jakieś małe rólki, albo początki w aktorstwie. To właśnie Kim była najlepsza i zdobyła zdecydowanie cały ekran. Nie powiedziałabym, że to jej najlepsza rola w całym dorobku, jednak na pewno najlepiej zagrana w całej dramie. Jej postać była zabawna, urocza, jednak z delikatnym pazurkiem. Patrzeć nie mogłam na Nam Ji Hyun, która dała popis udawania drewna - i niepanowania nad grymasami twarzy. Drama jakiegoś tam wielkiego budżetu nie ma, co doskonale widać, kiedy dziewczyna prawie wybucha śmiechem, ale co tam, scena nie jest powtarzana, przez co jej zagryzanie wargi, by powstrzymać wesołość jest idiotyczne. 

Niemniej jednak drama jest przyjemna, prosta w obsłudze i nie nudzi - dziwne, żeby 5 minut na odcinek nudziło. Do tego mam wrażenie, że trochę zakpiono ze standardowego modelu dramy romantycznej (no wiecie, wall kissy, noszenie na barana, skandale, upijanie się), ponieważ o ile te wszystkie elementy pojawiły się, to zdecydowanie miały charakter wyśmiania całego procesu. 

Jednak całe te 15 odcinków zostało tak okrojone, tak nakręcone na szybko i w pośpiechu, że przybiera formę raczej bardzo prymitywnego romansidła. Ja czułam się niezaspokojona po całym seansie, a z drugiej strony westchnęłam z ulgą że to już koniec, bo poziom aktorstwa mnie żenował. To jednak tyczy się tylko głównych bohaterów (wyłączając Kim Yoo Jung), bo cała reszta obsady, była niesamowita! Chociażby Park Joon Hyung, który robił za Pana z reklamy - ja bym kupiła te jego buble przy takiej prezentacji. Swoje 5minut miał nawet Kim Woo Bin, który miał więcej charyzmy niż cała męska główna obsada. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz