niedziela, 15 marca 2015

Liar Game [k-drama]



Ta produkcja zostawiła po ostatnim odcinku ogromne wrażenie. Byłam zszokowana, że tvN dał radę i porządnie zrobił ten serial. Do tej pory miałam negatywne nastawienie co do adaptacji mang, czyt. nieszczęsny Pretty Boy, jednak Liar Game jest po prostu fenomenalny. 


Kilka osób bierze udział w wyjątkowej grze, w której stawką jest 10 miliardów won. Wygra je ta osoba, która przechytrzy innych uczestników gry. Drama skupi się na poczynaniach dwóch uczestników: genialnego oszusta Cha Woo Jin oraz naiwnej i nieśmiałej studentce, Nam Da Jung. Po pewnym czasie będą zmuszeni pomagać sobie nawzajem, gdyż gra zacznie być niebezpieczna nawet dla ich życia… [opis] [cała drama] 

Żeby mieć jako taką opinię co do serialu, obejrzałam kilka odcinków japońskiej wersji. Tylko kilka, ponieważ zagadki oczywiście się zgadzały, jednak japoński serial nie przypadł mi do gustu tak jak koreański remake. Dlaczego? tvN zrobił bardziej logiczną i spójną historię, przez co zamysł reality show był bardziej przyswajalny dla widza (a nie pojawiające się znikąd koperty).  Aktorzy wypadli o wiele lepiej. Całość została nakręcona o niebo lepiej. 

Akcja trzyma cały czas w napięciu. Odcinki mimo że godzinne, zostały dobrze zapełnione i nawet jeśli mamy dużo gadaniny o zaufaniu i powolne dochodzenie prawdy i prawdziwych zamiarów - nie nudzi to. Byłam zachwycona przebiegiem każdej rozgrywki - chociaż nie mogę powiedzieć, że wszystko łapałam w mig i długie wytłumaczenia każdej rundy były mi na rękę, bo mogłam ogarnąć, o czym tak właściwie było zadanie. Chyba jestem kretynką, bo naprawdę miałam problem z odnalezieniem się w tych regułach każdego etapu. 

Co jednak uformowało cały ten serial... a raczej kto! Genialne role Lee Sang Yoona, który gra inteligentnego profesorka i psychopaty (no nie oszukujmy się, bo tak jest) w wykonaniu Shin Sung Rok'a. Ten drugi swoją drogą pokazał klasę w serialu. To on najbardziej mi się podobał, a jego gra aktorska wywoływała ciary na plecach i chyba dołączę gościa do listy biasów, bo nie można przejść obok niego obojętnie. Świetnie wychodzą mu złe postaci, a tutaj chociaż miał więcej do roboty niż w Kosmicie. Zostałam oczarowana złym bohaterem. Kim So Eun była natomiast takim przewidywalnym ogniwem, które stało pomiędzy dwoma samcami. Od razu widać, że bohaterka została stworzona na wzór typowej dziewczyny z mangi, uroczej, zabawnej, naiwnej, głupiutkiej, ale potrafiącej pokazać pazurki. Co prawda nie mam nic do zarzucenia aktorce, jednak team gorących ciach, którzy rzucają morderczymi spojrzeniami zdecydowanie wygrywa. 

Podsumowując. Drama świetnie wstrzeliła się w modny w tym sezonie typ dram psychologicznych, wobec tego dobrze było zainwestować i odkupić prawa od Japończyków. Tym bardziej, że motyw został wykorzystany w stu procentach i został okraszony dobrą fabułą. Polecam każdemu, drama spodoba się nawet tym najbardziej wybrednym. No i po takim końcu 12 odcinka... nie wyobrażam sobie, żeby nie nakręcili drugiego sezonu! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz