niedziela, 15 lutego 2015

Roaring Currents [k-movie]



Zostałam oczarowana wczorajszego wieczoru (tak, świetny wybór filmu na Walentynki). Mimo wielu wad, które mój chłopak co chwila wymieniał, całość dla mnie wypadła bardzo dobrze. Produkcja warta polecenia każdemu. 


Film przedstawia bitwę o Myeongryang, która miała miejsce 26 października 1597 roku. Wziął w niej udział admirał Yi Sun Shin z jedynie 12 statkami przeciwko japońskiej marynarce z 330 statkami.[źródło + film]

I kto mi powie, że z małym budżetem nie można zrobić genialnej produkcji? Okazało się, że można jak najbardziej, a do tego cholernie dużo zarobiono - a sam film uplasował się na pierwszym miejscu w koreańskiej sprzedaży, pobijając "The Host", które do tej pory królowało. [źródło]

Mimo znanych nazwisk w obsadzie, ta praktycznie nie istniała. Oczywiście fajnie się patrzyło na Choi Min Sika i Ryoo Seung Ryonga oraz innych, jednak w filmie zostali ujęci nie dla zdolności aktorskich, ale chyba bardziej dla charyzmy - bo przez większość czasu łypią tylko złym spojrzeniem, udowadniając który ma większą siłę Tutaj zresztą nie chodziło o pokazanie aktorów, tylko podkolorowanie historii (która jest ważna dla każdego kraju, a wiadomo że same suche fakty nie zainteresują widza). 

Film podzielono na dwie części. W pierwszej mamy wprowadzenie do całej historii, rozmowy, negocjacje i smęcenie na ekranie - tutaj aktorzy mogli się trochę wykazać. Druga to natomiast prawie godzina walki na morzu. I nie ukrywam, że właśnie to było najbardziej ekscytujące i dosłownie zbierałam szczękę z podłogi. Takiego wykonania się nie spodziewałam. Takiej precyzji, tak genialnie zrobionych efektów specjalnych. Wiem, wiem zbyt realistyczne to nie było, jednak i tak jestem pełna podziwu dla całości. 

Muzyka pierwsza klasa, niesamowite dopracowanie wizualne. Krótko mówiąc - fenomenalna rozrywka. Nic dziwnego, że Koreańczycy masowo ściągnęli do kin, co pewnie było też dla kawałka historii, zrobionego z takim rozmachem. Brawo! Jestem zachwycona. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz