środa, 18 lutego 2015

Isshun no Kaze ni Nare [j-drama]




Zapowiadało się tak przyjemnie. Nie spodziewałam się, że cztery odcinki tak mogą przytłoczyć człowieka. 


Główny bohater – Kamiya Shinji- to chłopak, który zawsze jest porównywany do swojego brata. Jego brat (Nishikido Ryo) jest wybitnym piłkarzem, oczkiem w głowie rodziców. Kamiya też gra w piłkę ale robi to bardziej dlatego, że chcą tego rodzice niż z czystej pasji. Postanawia zmienić swoje życie i zająć się czymś co przyniesie mu radość. Zaczyna biegać. [źródło + drama]

Po obejrzeniu tych czterech krótkich partów... to było takie nudne. Miało prześwity dobrego serialu, wszystko jednak zostało skutecznie stłamszone. Nudnych scen było co niemiara, ględzili łazili smętnie i co najgorsze... każdy odcinek (oprócz ostatniego, żeby chyba nie zasmucić jeszcze bardziej widza) kończył się łzawą błazenadą. Twórcy za punkt honoru postawili sobie, żeby wzruszyć oglądających, no i mamy dzięki temu "poruszające rozmowy" i płacz wszystkich członków grupy. Aż z trudem powstrzymuję przekleństwo, takie to było nudne. 

Byłam jednak zadowolona z wyboru głównego aktora - Hiroki Uchi. Oprócz tego, że chłopak jest ciastkiem, to był tak uroczy w całej dramie (mimo szlochania), taki pozytywny. Robił takie cudaczne miny i zarażał dobrym humorem nie tylko mnie, ale i całą obsadę. Jego oglądało mi się cudownie! 

Powinno być więcej akcji, a nie aż tyle smęcenia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz