środa, 18 lutego 2015

Cinderella ni Naritai! [j-drama]



Ja wiem, że Japończycy to krejzole są, ale czasami nie wato przeginać. Dobrze, że to płytkie coś miał jedynie jeden odcinek. Więcej bym nie dała rady. 

 
Kuramochi Bon dorabia w barze szybkiej obsługi, wynosząc śmieci. Przez całe życie mówiono mu że jest brzydki, nigdy nawet nie trzymał dziewczyny za rękę. Nieoczekiwanie spotyka tajemniczego doktora, który zostawia mu trzy buteleczki eliksiru, który może zmienić jego wygląd na 24 godziny. Kiedy Bon zostaje na jakiś czas przeniesiony do innego baru, postanawia przetestować eliksir i stać się najprzystojniejszym pracownikiem. Z takim wyglądem rozpoczyna pracę i postanawia zaprosić dziewczynę swoich marzeń na randkę. [źródło + drama]

Zacznijmy od totalnie abstrakcyjnej fabuły. Bo przecież pracownik Burger Kinga czy innego fast fooda śmiga takim autem, że ja nie wiem ile może zarabiać. Kto wpadł na debilny pomysł, żeby do tego stworzyć takie stanowisko jak "twarz lokalu"? 

Swoją drogą Yasuomi Sano i jego doczepiony pieprzyk... aż mam dreszcze, taki to nieprzyjemny widok. Za to Tadayoshi Okura to istny ciastek. Gość grający szalonego doktorka, to aktor który urwał się z choinki i co jak co, ale jego talent to jedynie gadanie do ściany, z którą chyba aż za bardzo się utożsamił. 

Nie wyniosłam z tych 45 minut nic. Kompletna strata czasu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz