niedziela, 15 lutego 2015

100 Scene no Koi [j-drama]



Nie rozumiem po co marnować czas na taką bezsensowną produkcję. Ni to ładu, ni składu. Nudne, dobrze że chociaż krótkie. 



Mizushima Hiro gra w trzech różnych 15-minutowych historiach miłosnych, wcielając się w trzy różne postacie: stylisty, surfera i pracownika salonu piękności. [źródło + drama]

100 scen miłosnych, gdzie pokazano nam zaledwie trzy. Do tego strasznie okrojone i powiedzmy, że ukazują uniwersalną historię miłości. Trzy różne scenariusze i wielkie rozczarowanie. Hiro gra identycznie w każdym z odcinków, więc zerowy z niego amant. Sama fabuła ani do popłakania, ani do pośmiania się, ani do zastanowienia nad życiem. Było zbyt nudno. 

Całość była do uratowania. Brakowało jednak odpowiedniego pomysłu... by poruszyć widza. Nie mam chyba więcej do dodania. Nijaki mini-serial. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz