sobota, 17 stycznia 2015

The Moon Embracing The Sun [k-drama]



Aż zrobiłam wielkie oczy, kiedy spojrzałam na oglądalność. No nieźle, zaczęto od ponad 15 procent w pierwszym odcinku, a potem popularność tej dramy ciągle rosła, od 6 odcinka zdobywając pierwsze miejsce i kończąc na ponad 40 procentach. W sumie nie dziwię się zbytnio widzom, ja sama połknęłam bakcyla, a produkcja mnie zauroczyła. 

Fikcyjna opowieść dziejąca się w czasach Joseon. Król Lee Hwon zakochuje się w prostej dziewczynie, która jest szamanką. Ich związek będzie narażony na wiele niebezpieczeństw. Poza tym zakochany król nie zauważa, iż za jego plecami przygotowywany jest spisek mający pozbawić go władzy. <źródło + drama>

Ta drama od początku miała być sukcesem i udało się. Połączono wszystkie możliwe grupy odbiorcze, bo trafiono i do młodych - chociażby popularna, młoda obsada - i do tych starszych - intrygi - a nawet do kobiecin 30+ - bo w końcu ogrom wzruszenia i współczucia dla głównych bohaterów. Połączenie fabularnych zdrad, knowań, piękni aktorzy, dobra muzyka i jednocześnie nie ta bardzo krwawa akcja - dały sukces. Ogromny sukces, a młodym aktorom pozwoliło wybić się to na jeszcze wyższy poziom. 

Było wzruszająco, serce mi się krajało kiedy widziałam rozterki czy to króla, czy księżniczki, czy królowej, czy księcia i wszystkich innych pobocznych postaci. Dużo uwagi poświęcono pierwszym odcinkom - i których było więcej niż dwa - które poświęcono wprowadzeniem do fabuły. Poleganie przez tak długi czas na dziecięcej obsadzie, w ogóle mnie nie nudziło... bo aktorzy wiedzieli co robić. Znane i sławne nazwiska : Kim Yoo Jung i Kim So Hyun, które były niesamowite i jak dla mnie to już od dawna są przyszłością kina. Po prostu genialne aktorki! Rola Yeo Jin Goo, również znanego i lubianego jako młodego króla cudowna, a i potem Kim Soo Hyun wydobył niemal wszystko ze swojej roli - i swoją drogą, uwielbiam Soo Hyuna za te gadki z ministrami, klasa sama w sobie. Lee Min Ho jako młody książę Yang Myung, stworzył bardzo miłą w odbiorze postać, a Jung II Woo był jego wierną dorosłą kopią. Han Ga In bledła przy scenach z Kim Soo Hyunem, jednak w tych bez niego wypadała bardzo dobrze. Co do małych rozczarowań to dla mnie na pewno będzie to Kim Min Seo, grająca królową - miała pusty wyraz twarzy, a jej gniew był jedynie grymasem. Kolejnym był Song Jae Rim, który ruszył się jakoś dopiero w dwóch ostatnich odcinkach, pokazując jakikolwiek charakter - szkoda, bo jego postać miała potencjał. Tak na dobrą sprawę trudno wpisać wszystkie nazwiska i wymieniać ich zalety w dramie, bohaterów było od groma i każdy jakoś przyczynił się do tworzenia produkcji. 

Mimo wzruszeń, oczywistego żalu i współczucia dla bohaterów ta drama była jednak dość subtelną. Ciągle mam w pamięci dramę The Princess' Man - tam to się dopiero działo! - i The Moon Embracing The Sun, jest taką bledszą wersją. Produkcja jest kolorowa, ładna, z przystojnymi aktorami, z szybko toczącą się akcją. Taki serial przystępny dla wszystkich. Całość jest stonowana i nadająca się dla każdego. Mi się bardzo podobały początkowe odcinki, które zwykle robione są naprędce i byle tylko do "dorosłej" obsady. Tutaj właśnie temu aspektowi poświęcono dużo czasu. Jestem zadowolona z tej dramy. Nie będzie pewnie moją ulubioną, jednak samo to że trafiono w gusta młodych widzów i nie było to jednocześnie kiczowate, bardzo się chwali. 8/10 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz