poniedziałek, 5 stycznia 2015

The Crucible [k-movie]



Oj, ciężki orzech do zgryzienia mam jeśli chodzi o ten film. Jest zbyt okrutny i niestety realistyczny, bo nazwać go dobrą rozrywką. Nie można rozłożyć - a nawet nie powinno - na czynniki pierwsze, jak zwykle to robiłam. Trudno ocenić ten film jak rozrywkę, bo nijak tak możemy powiedzieć o tej produkcji. To był ciężki seans. 


Gong Yoo wcieli się w rolę nauczyciela, który odkrywa sprawę przemocy seksualnej w szkole dla głucho-niemych dzieci i stara się ją upublicznić ją oraz ukarać winnych wbrew zakazom szkolnego zarządu i innych urzędników, którzy próbują całe zajście zatuszować. Jeong Yu Mi zagra działaczkę praw człowieka, która przyłącza się do walki głównego bohatera. [źródło] 

I to nie dlatego, że film był zły. Nie został źle nakręcony, wszystko dobrze do siebie pasowało. Historia została obdarta ze wszelkich ulepszaczy. Było niezwykle realistycznie, brutalnie, przejmująco. Rozdzierało mi to serce, ponieważ jestem aż za bardzo podatna na takie filmy. 

Sprawy nie ułatwia fakt, że scenariusz do filmu powstał na bazie książki, która opisuje prawdziwe wydarzenia. Jednym z największych bestialstw jest znęcanie się nad dziećmi, gwałcenie ich. Nie ujrzymy tutaj mdłej historyjki, która kończy się happy endem, tylko dlatego że skrzywdzonym dzieciakom należy się jakaś rekompensata. 

Ten film burzy wyobrażenie świata pięknego i sprawiedliwego, a ukazuje ten ponury światek koreański, gdzie pieniądze sprawiają cuda. Widza szokuje cały przebieg śledztwa, procesu a kiedy już dochodzi do kulminacyjnego momentu... okazuje się, że zagrano nam idealne przedstawienie, które nie skończy się dobrze. Rozgoryczenie sięga zenitu, że każdego można przekupić, nawet w tak brutalnej sprawie. Niestety kochani, Korea to nie tylko lśniący świat idoli, ale znacznie częściej korupcja i zakłamanie na każdym kroku. 

Filmowi na pewno dodaje realizmu obraz dość brutalnych scen z udziałem właśnie dzieci. I dlatego wielkie brawa należą się tutaj młodym aktorom, którzy świetnie zagrali ten obraz nędzy i rozpaczy, tym bardziej że nie mogli wypowiedzieć ni słowa. Cieszę się również, że Gong Yoo mógł zagrać w tak wymagającym i trudnym filmie. 

Zacznijmy od tego, że w Korei nie kręci się takich produkcji. To bardzo konserwatywny kraj, gdzie o problemach się nie mówi, nie upublicznia a najczęściej zamiata pod dywan. Ten film jest doskonałym przykładem na to, że nie zawsze można milczeć i że ujawnianie takich spraw jest ogromnie ważne. Dlaczego? Zaraz po premierze filmu, postanowiono zmienić prawo do do wykorzystania seksualnego dzieci. To już coś. 

Wiedzieli, że walczyli z wiatrakami. Wiedzieli, że są zbyt malutcy, by wyjść zwycięsko z tej całej sytuacji. A mimo to walczyli, poświęcając swoje kariery. Idealny cytat podsumowujący całą historię "Nie walczymy po to, by zmienić świat. Walczymy, by świat nie zmienił nas". 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz