sobota, 31 stycznia 2015

The Brothers Karamazov [j-drama]


Woah! Z pozycji, które dotąd oglądałam to ta drama jest najlepszą japońską, na jaką udało mi się trafić. Świetnie nakręcona, dozująca napięcie, z genialnymi aktorami. Czego chcieć więcej? 

Kurosawa Isao, Mitsuru i Ryo to trzej bracia zrodzeni z dwóch różnych matek, podejrzani o morderstwo swego ojca Bunzo. 29-letni Mitsuru to najstarszy z synów. Urodziła go pierwsza żona Bunzo. Nie ma pracy, tylko się bawi i spotyka z kobietami. Wstydzi się ojca, który go zaniedbał i nie potrafi się z nim pogodzić. Długi sprawiają, że prosi swojego ojca o przekazanie mu części majątku, lecz ten chce zerwać z nim wszelki kontakt. Mitsuru spotyka atrakcyjną dziewczynę, Yoshiokę Kurumi i nie bacząc na to, że ma już dziewczynę, Endo Kanako, zadurza się w niej. Lecz nie wie, że dziewczyna podrywa go za namową jego ojca. Isao i Ryo to synowie zrodzeni z drugiej żony Bunzo. Isao ukończył prawo na jednym z najlepszych uniwersytetów i pracuje w kancelarii prawniczej, ale jego hobby to pisanie książek. Potajemnie podkochuje się w Endo Kanako i bardzo cierpi z tego powodu. Kiedy uświadamia sobie swoje prawdziwe uczucia do dziewczyny, zaczyna czuć odrazę do Mitsuru. Czuje wielką nienawiść do ojca. Pomimo wcześniejszej ucieczki z Tokio, nadal nie potrafi się uwolnić spod jego wpływów. Ryo jest najmłodszym synem, studentem medycyny. Jako dziecko był zaniedbywany przez Bunzo, ale teraz to tylko jego docenia ojciec. Ryo stara się pokochać ojca, ale im widzi więcej jego złych zachowań, tym bardziej popada z nim w konflikt. Zaczyna się zastanawiać, co ma zrobić, aby wymierzyć mu sprawiedliwość. [drama]

Serial powstał na podstawie książki Dostojewskiego - co prawda o niej nie słyszałam, ale gdy zobaczyłam tytuł i potem widziałam zachowania bohaterów, to coś mnie tknęło i sprawdziłam; z tym panem zresztą nie jestem za pan brat, od niesławnej dla mnie Zbrodni i Kary jako lektura, którą męczyłam i ostatecznie nie wymęczyłam - co już jest dużym plusem, bo nic tak nie sprawdza się jak wykorzystanie zagranicznej książki czy historii. 

Drama zachwyca już od pierwszego odcinka. Zaletą jest to, że same party są krótkie i jest ich tylko 11, mimo wszystko akcja jest dobrze rozłożona i widz się nie nudzi. Zresztą, o nudzie nie ma najmniejszej mowy. Serial czaruje wszystkim. Aż nie spodziewałam się niemal pozbawionej wad produkcji. Aktorzy wypadają bardzo dobrze, każdy z bohaterów jest inny i pokazuje odmienną osobowość. Ja jednak szczególnie upodobałam sobie złego ojca-tyrana, którego grał Kotaro Yosida. Natomiast najbardziej denerwującą mnie postacią był detektyw, gdy widziałam gościa aż zgrzytałam zębami, tak denerwowały mnie jego reakcje. 

Kiedy już minie zachwyt aktorami, przechodzimy do muzyki która jest najmocniejszym punktem serialu. Piosenką przewodnią jest utwór Rollin Stones-Paint It Black, a perełek w całym serialu nie brakuje. Chyba cała ścieżka dźwiękowa została oparta na starych hitach, które każdy zna i lubi. Mroczny klimat tylko potęgował przyjemność oglądania. Aż mnie skręcało, kiedy muzyka idealnie dogrywała się z kolejnymi scenami. [muzyka]

Bardzo podobała mi się też konstrukcja i montaż odcinków. Dużo przemyśleń, niedopowiedzianych zdań, sceny oparte na samych bohaterach i ich grze. Polecam każdemu tak dobrą produkcję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz