piątek, 23 stycznia 2015

Little DJ [j-movie]



Jak dla mnie - ponieważ widziałam dużo pozytywnych opinii - ten film był po prostu nijaki. Nastawiłam się na porządne wylewanie łez, a czułam jedynie nudę. 


Jest to prosta i wzruszająca historia o przyjaźni i miłości. Dzieje się ona w 1977 w małym przymorskim miasteczku. Taro (Ryunosuke Kamiki ) to 12-letni chłopak, który z powodu poważnej choroby krwi (białaczka) spędza większość czasu w szpitalu. Dyrektor placówki pozwala mu stworzyć tam małą stację radiową dla pacjentów i personelu dzięki czemu wnosi on trochę lekkości w życie przebywających w szpitalu. Pewnego dnia trafia tam 13-letnia Tamaki (Mayuko Fukuda ). Razem z Taro spędzają razem bardzo dużo czasu i zaprzyjaźniają się.Niestety, gdy miłość delikatnie zaczyna pukać do ich serc, przekonują się, że są rzeczy, których miłość nie jest w stanie pokonać.A może jednak…? <źródło + film>

Za każdym razem razem, kiedy Mayuko Fukuda się szczerzyła, mnie łapała irytacja i wręcz warczałam na aktorkę. Natomiast Ryunosuke Kamiki  był tak nijaki i mdły jako główny bohater, że wzdychałam zmęczona tą produkcją. 

Fabularnie było tak zwyczajnie. Wiele filmów powstaje o tematyce nowotworowej, zawsze dochodzi miłość, zawsze mamy łzy i przekonanie bohatera, że dał ze swojego życia ile mógł. Ta typowa, schematyczna historia nie wprowadziła niczego nowego do kina? A wręcz zabiła cały "urok" - można nazwać to urokiem? - straszną nudą, słabymi dialogami i toczącą się statycznie akcją. 

Nawet ta niewinna miłość dwójki młodych ludzi bardziej przypominała po prostu przyjaźń. Filmu nie polecam. Z powinności naskrobałam te kilka marnych zdań. Ta produkcja nie była aż taka zła, ona była po prostu zwyczajna i nudna. Nawet sobie nie popłakałam, bo nie postarano się o to, by było przy czym płakać - a wierzcie, jestem bardzo płaczącym widzem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz