sobota, 24 stycznia 2015

Kyou, Koi wo Hajimemasu [j-movie]


To jest właśnie ten typ japońskich filmów, który uwielbiam. Tak wiem, może niezbyt ambitne kino jednak mi to pasuje i romansidła to to, czego od czasu do czasu pragnę. 


Tsubaki Hibino to niezwykle inteligentna licealistka, gustująca w raczej staromodnych ciuchach, zupełnie bez stylu, przekonana do starych zwyczajów, takich jak na przykład czystość przed ślubem. Przez innych uczniów uważana jest za “głupią dziewczynę ery Showa”, ze względu na jej staromodny styl ubierania się. Cała historia przedstawiać będzie jej relacje z nowo poznanym i lubianym przez wszystkich chłopakiem Kyoutą Tsubakim, który zażąda jej pocałunku. <film>

Od razu uprzedzam, że mamy i mangę i krótkie dwuodcinkowe anime. Z tego co czytałam, mangę przyjemnie się czyta, a za anime nie warto się brać. Ale skoro to były tylko dwa odcinki - to oczywiście sięgnęłam po to. No i ludzie mieli rację, anime zdecydowanie nie polecam. Jest bez sensu i wyrwane z kontekstu, a całość to bardziej pojedyncze kadry, a nie spójna  historia. Obawiałam się tym samym, że i film będzie czymś podobnym - dobrze, że tak nie było. 

Historia może i jest prosta do bólu, przewidywalna ale czasami każdy potrzebuje takiej miłej, słodkiej miłości żeby się pozachwycać czy aktorami, czy całą fabułą. Największym zdziwieniem było oczywiście bogate życie seksualne co niektórych piętnastek - co trochę mnie zniesmaczyło, bo zawsze sądziłam że Japonia to dość konserwatywny kraj; nie licząc odchyłów seksualnych - i uczucie to nie zmalało. Aktorzy na licealistów nie wyglądali i wolałam mówić o nich studenciaki, to jakoś mniej kłóci się z moim pojmowaniem świata. 

Dobrze jednak, że cała historia nie została ograniczona do szybkiego miesiąca związku, gdzie mamy ogromną miłość i wszystkie perypetie bohaterów. Całość produkcji to aż trzy lata, a te dwie godziny zostały dobrze rozłożone. Kolejnym pozytywem jest to, że bohaterka nie zmienia się z brzydkiego kaczątka w piękność i pewną siebie kobitkę w ostatnich pięciu minutach filmu, a jej ładną buzię bez warkoczyków, mogę obserwować przez dłuższy czas. 

Zdecydowanie polecam. Lubię takie produkcje japońskie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz