piątek, 9 stycznia 2015

Fly High [k-movie]



Nawet postać Kim Buma, nie przekonała mnie do tego filmu. A sam piękny chłopaczek po raz kolejny pokazuje, że do kin to on się nie nadaje, bo zwyczajnie nie ma aż takich umiejętności (jedynym wyjątkiem  było Psychometry, gdzie jego rola chłopca emo wyjątkowo mi pasowała). Nie naciągane 3 dla tej produkcji. 


I wiecie co? Ogromnym wyzwaniem było dla mnie uporządkować sobie o czym był ten film tak właściwie. Jaka jest jego fabuła. Spróbujmy. Si Bum jest początkującym aktorem, a jego role ograniczają się do umierania w bójkach. Poznaje na baletach dziewczynę, w której się zakochuje. Spotykają się przez chwilę, po czym laska znika, a kiedy chłopak ją odnajduje ta podcina sobie żyły. Soo Kyung udaje się uratować, za co jednak przyjdzie Si Bumowi słono zapłacić. W desperacji kradnie przypadkową torebkę, by pokryć rachunki w szpitalu . Okradziona kobieta szybko jednak łapie złodziejaszka i młodemu aktorowi przyjdzie pracować w klubie hostów. 

W między czasie dowiadujemy się, że Soo Kyung jest chora psychicznie i ją zamykają, a biedny zakochany Si Bum chodzi do niej w odwiedziny. Do tego mamy mnóstwo scen bitek między hostami - nie ma to jak wojny gangów pięknych panów - które były tak mdłe, bez akcji i polotu, że nawet ten element nie ratował filmu. 

Widziałam komentarz na filmwebie, że reżyser nakręcił sceny po uprzednim częściowym zjedzeniu przez jego psa scenariusza (osobo, która to napisałaś jesteś genialna!). Zgadzam się. Film nie ma ani dobrego początku, ani dobrego rozwinięcia, o końcówce nie wspomnę. On zwyczajnie nie ma poukładanego scenariusza. Sceny powyrywane nagle i bez sensu, część z nich strasznie absurdalna. Ten film to po prostu pojedyncze klatki, które z ledwością łączą się w jedną historię. 

Przeżyłam istną katorgę oglądając ten film. A kiedy odejmiemy brak logiki i sensu... zostają nam jeszcze aktorzy. Song Ha Yoon jeszcze daję radę, powiedzmy że wychodzi jej granie w miarę spokojnej wariatki. Kim Bum natomiast grał słodkiego, niezbyt ogarniętego chłopaczka, nie pokazując nic. Ale dobrze wyglądał... jak zwykle. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz