środa, 10 grudnia 2014

Piece [j-drama]



Bardzo klimatycznie poukładane odcinki tej dramy. Nie nudziła - pewnie dlatego, że party były krótkie - ale też nie trzymała w nie wiadomo jakim napięciu. Przyjemny serial. 


Mizuho Suga jest teraz studentką. Nigdy nie próbowała nawiązać bliższej więzi z kimś innym, zawsze starała się stać na uboczu, nie interesowała się innymi osobami. Spotyka ponownie swoją klasę z liceum w dość niezręcznym momencie, w trakcie pogrzebu jednej z koleżanek z klasy - Haruki Origuchi. Tam Suga odnawia znajomość ze swoją pierwszą miłością - Hikaru Narumi. Chłopak nic się nie zmienił i nadal lekceważąco idzie przez życie. Po pogrzebie matka Haruki prosi Mizuho, żeby dziewczyna znalazła byłego chłopaka zmarłej dziewczyny, sądząc że Mizuho była najlepszą przyjaciółką Haruki. Dziewczyna po początkowej niechęci zgadza się, sama chce zmienić swoje życie. 

No właśnie. Ta drama świetnie pokazuje ludzie uczucia, zachowania. To taka trochę obyczajówka, tylko na wyższym levelu. No bo romans tutaj nijaki mamy, chyba że wspominanie gorzko-słodkich chwil z przeszłości. Kluczowym tropem jest przeszłość Narumiego, który ma duży wpływ na historię zmarłej Haruki. 

Przyjemnie mi się ogladało ten serial. Ilość odcinków dobrze wyważona - gdyby zrobili to Koreańczycy, to pewnie zanudziłabym się na śmierć taką fabułą. Każdy odcinek ładnie dopełniał kolejny. Gra aktorów zadowalająca. Szału nie było, jednak jakoś wybitnie nie drażnili. 

Jedno mnie zdziwiło. W dramie użyto świetną piosenkę, która przewijała się w niemal każdym odcinku. Wspomnę, że to zespół zagraniczny - <Parade> . Nie to jednak jest zaskakujące... tylko to, że podczas tak dobrego utworu, serial otwiera taki ogromny gniot disco-rapowo podobny. Za pierwszy razem zastanowiłam się poważnie, czy ten serial jest na pewno dla mnie. <opening>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz