czwartek, 18 grudnia 2014

Kagi no Kakatta Heya [j-drama]


Dość ciekawa produkcja, jednak na standardowym schemacie takich seriali o rozwiązywaniu zagadek, gdzie każdy odcinek traktuje o innym morderstwie. 



Pracownik firmy ochroniarskiej rozwiązuje zagadki, związane z przestępstwami w zamkniętych pomieszczeniach. Jego hobby sprawia, że często odkrywa, jak włamywacz dostał się do zamkniętego pomieszczenia i wyszedł. Ponieważ ma obsesję na punkcie kluczy, kłódek i zabezpieczeń, jest idealny do tej pracy – jak sam twierdzi “Nie ma zamka, którego nie da się złamać”. Na pierwszy rzut oka wygląda na spokojnego i zrównoważonego, ale czasie rozwiązywania zagadek często go ponosi. <źródło>

Tak na dobrą sprawę ten krótki serial ma wiele nieścisłości. Do dziś nie bardzo wiem, dlaczego postawiono na prawników, którzy mieli bardzo małe powiązanie ze sprawami - a jednak bawili się w rozwiązywanie zagadek, a raczej stanowili tło dla głównego bohatera. 

Również większość spraw miała bardzo naciągane wytłumaczenie. Nie żeby były złe, tylko nikt normalny - a nawet bardzo sprytny - nie wpadły raczej na takie przeprowadzenie morderstwa. 

O ile na początku Satoshi Ono był mało ciekawy aktorem i coś nie potrafił odnaleźć się w swojej roli, potem każdy kolejny odcinek był coraz lepszym. Role Eriki Tody i Koichiego Sato bardzo denerwowały, były zbyt ekspresyjne - w porównaniu do roli Ono - i głupie jak na prawników. 

Serial ma standardowy układ jak dla takiego gatunku. Większość odcinków przedstawia pojedyncze sprawy, dopiero dwa ostatnie - połączone w jedną historię - mówią nam cokolwiek o głównym bohaterze. 

Serial ciekawie się ogląda głównie dla Satoshiego Ono, który naprawdę wycisnął wiele ze swojej roli, a widz co rusz zastanawiał się, kiedy facet przestanie zachowywać się jak zombie, albo się uśmiechnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz