środa, 3 grudnia 2014

I Can Hear Your Voice [k-drama]



Jedna z popularniejszych dram roku 2013. Myślałam że trochę będzie mnie nudzić. W końcu romans nastolatka z "poważną" panią adwokat + większość scen rozgrywanych na sali sądowej, nie może być ekscytujący. Pomyliłam się.

Jang Hye Sung i Park Soo Ha zdaje się połączyć los. Ponowne spotkanie po 10 latach, rozbudza dziecięce uczucia Soo Ha, które urastają najpierw do fascynacji, by przerodzić się w zakochanie. Jednak nie tylko sielanka będzie łączyć tę dwójkę. Sprawy z przeszłości dadzą o sobie znać i to w niezbyt przyjemnej kwestii. Nieprzykładająca się do swojej pracy pani adwokat, dostaje posadę obrońcy z urzędu wraz z Cha Gwang Woo. Wtedy z więzienia wychodzi Min Joon Gook, który prześladował jej myśli od pamiętnej sprawy morderstwa, kiedy to była świadkiem. Teraz kobieta jest zagrożona, ponieważ wydaje się że groźba z przeszłości, może w końcu się spełnić. Adwokat Jang spotyka Soo Ha, który był dzieckiem zamordowanego. Nastolatek jest posiadaczem niezwykłej zdolności - potrafi czytać w myślach. 

Nie bez powodu drama zaczęła z ledwo 9% oglądalnością przy pierwszym odcinku, a potem skoczyła do 14%, by w końcu przebić się do 20% i osiągając prawie 30% oraz być numerem jeden przez długi czas, prześcigając konkurencję. Od razu również widać, że serial nie był kręcony naprędce, dostosowując scenariusz do oglądalności. To nie rating sterował przebiegiem fabuły, a ta była dopracowana w najmniejszych elementach aż do samego końca. Nawet dwa dodatkowe odcinki - które były zwieńczeniem całej historii - zostały zrobione świetnie. Drama nie nudziła, każdy odcinek trzymał w niemałym napięciu. Przede wszystkim była zaskakująca. Nie spodziewałam się co niektórych scen, które uważałam wręcz za nieprawdopodobne - i do końca wierzyłam, że coś takiego nie może się zdarzyć. Mimo tego, że sceny odgrywały się w dużej mierze na sali sądowej, ta nie nużyła - chociaż mam nieco inne pojęcie o przeprowadzanych sprawach jak mówił mój wykładowca "nie spodziewajcie się płomiennych mów na sali sądowej, wszystko wygląda bardziej nudnie". Można byłoby się odrobinę przyczepić do samego przedstawiania dowodów, które czasami były chyba przekształcane na plus widza nieobytego z prawem, bo te wydawały się być banalnie proste, albo wytłumaczenia bardzo lakoniczne. Nie było jednak takiego momentu w serialu, kiedy mówiłam sobie "Dość! Nudzi mnie.". Regularnie oglądałam dwa odcinki dziennie i zupełnie nie odczuwałam spadku poziomu całej dramy, a nawet poziom ten wzrastał. Historia nabierała kształtów, zemsta Min Joon Gooka okazywała się być logiczną, chociaż bohater wybrał zdecydowanie zły sposób na dojście swoich praw. 

O dziwo jestem zachwycona "złym bohaterem". Jung Woong In zagrał szaleńca, który jednak miał sporo racji. Kiedy jego historia już się wyjaśnia, troszeczkę biorę  jego stronę. I nawet jeśli ciągnie wszystko do końca, ponieważ nie widzi dla siebie innego wyjścia, nadal jest postacią bardziej tragiczną kiedy już wgryziemy się w szczegółu. Cieszę się, że standardowy wróg głównej bohaterki - tutaj pani prokurator Seo Do Yeon (Lee Da Hee) - nie był takim bardzo zaciętym nieprzyjacielem. Postać ta bardziej napędzała i siebie i panią adwokat do jeszcze lepszej pracy. W końcu zdrowa konkurencja jest jak najbardziej pożądaną. W pewnym momencie można było nawet liczyć na jej pomoc. Cieszę się również, że postać nie była tylko słupkiem, który miał grać tą złą koleżankę z pracy. I Lee Da Hee mogła zbudować swoją część historii w dramie, kiedy okazuje się że jej postać ma innych rodziców. Dla wątków komediowych i takich właśnie postaci, aby pewnie przełamać odrobinę powagę sądu, stworzono nieco komicznego sędziego - który oczywiście prowadzi wszystkie sprawy - Kim Gong Sook (Kim Kwang Kyu). 

I przechodzimy do głównej pary, a nawet trójkąta do pewnego momentu. Ciekawym było to, że mamy tak na dobrą sprawę dwa romanse, nawet jeśli ten pierwszy jest tylko krótkim epizodem. Adwokat Jang i adwokat Cha właściwie od razu jest między nimi chemia, która jednak nie ma czasu rozkwitnąć, kiedy dochodzi do tragicznych wydarzeń. Przez całą dramę jednak stanowią świetny team i widać małe ciągoty. Kiedy jednak na pierwszy plan wysuwa się Park Soo Ha, odtwórca roli adwokata Cha - Yoon Sang Hyun - daje młodzikowi wolną rękę, w jakiś jednak sposób trzyma palce na pulsie i kontroluje. 

Niezwykle trudnym zadaniem jest stworzyć realistyczną parę z aktorką starszą o 10 lat. Lee Bo Young i młody, początkujący praktyczne wtedy Lee Jong Suk (teraz jeden z numerów jeden młodego pokolenia i nic dziwnego) stworzyli naprawdę klimatyczną parę. Może nie było mnóstwa całusów, wyznań miłości, ale kiedy już te się pojawiały, były dojrzałe i wzruszały niesamowicie. Strasznie, ale to strasznie podobała mi się rola Lee Jong Suka. I on dobrze zagrał, jak i jego postać została stworzona z pełnymi szczegółami i kolejnymi etapami, w których dorastał. Poznajemy Soo Ha jako marzyciela, który wzdycha do swojej pierwszej miłości, a kiedy ją spotyka to myśli od razu, że to będzie piękny związek. Jest dziecinny, co nie raz udowadnia swoim zachowaniem. Próbuje być dorosłym, jednak kiepsko mu to wychodzi. Z każdym kolejnym odcinkiem możemy jednak obserwować małe zmiany w jego postępowaniu. Nie jest bohaterem, który trzyma się swojego początkowego stylu. Rozwija się, ewoluuje, wydarzenia którym jest poddany sprawiają, że faktycznie dorasta. Nawet sam adwokat Cha, upomina go że ubranie garnituru i powiedzenie kilku poważnych słów, nie czynią go dorosłym. A przecież trzeba dorównać w jakiś sposób kobiecie, która jest 10 lat starsza. Tak więc, z gówniarza rodzi nam się młody człowiek, który ma poukładane w głowie. W czym upewnia nas jedna z ostatnich scen, kiedy Jang zostaje porwana, a ten mimo początkowego oszołomienia dzwoni jednak i prosi o wsparcie, pomoc. Brawo dla tego pana! 

Dramę jak najbardziej polecam. Nie spodziewałam się tak dobrej produkcji. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz