piątek, 21 listopada 2014

Godhand Teru [j-drama]



To była naprawdę przezabawna drama, choć taką pewnie być nie miała.  Dobrze, że to było tylko sześć odcinków, bo nie wiem czy dałabym radę dłużej oglądać ten absurd. 


Teru Mahigashi jest niezdarnym lekarzem, który trafia do słynnego szpitala Yasuda Meorial Hospital, zwanym Valhalla. Lądują tam najlepsi  najlepszych, którzy nie mogą pozwolić sobie na błąd. Co wobec tego robi tam ciapowaty, początkujący lekarz? 

Ano leczy. Umiłowanie Japończyków do superbohaterów, daje się zauważyć i w tej dramie. Kiedy dochodzi do zagrożenia życia pacjenta, Teru nagle przechodzi transformację i zmienia się w lekarza o "boskich dłoniach". Wszystko dzięki wypadkowi, któremu uległ za dzieciaka. Jego ojciec był najlepszym lekarzem na świecie, do momentu aż umarł w katastrofie samolotowej. Tatusiek z ogromnym zawzięciem ratował Teru, robiąc mu masaż serca, a przed samą śmiercią jego ręka odbiła się na klatce piersiowej chłopaka. I tym samym niesamowite umiejętności ojca... przeszły na syna, który słyszy głosy wołające o ratunek. Serio? 

Coś Wam to przypomina? Może jakąś koreańską dramę z podobnym motywem? Może Doctor Stranger? Sam główny motyw jest łudząco podobny, z tym że Park Hoon miał te "boskie ręce", ponieważ ćwiczył od młodego, a widocznie umiejętności w Korei Północnej wzrastają od razu kilka leveli do góry. Z tym, że japońska drama powstała znacznie wcześniej, mały plagiacik, co nie? 

Co do produkcji Japończyków jednak. Przez większość odcinków nic się nie dzieje, oprócz oczywiście boskich zdolności Teru, a potem mamy dwa kulminacyjne odcinki, które mają trzymać w napięciu. Nie trzymają. Muzyka do wszystkich odcinków jest beznadziejna, nic do siebie nie pasuje. 

Główny bohater rzeczywiście zgrywa bohatera, który dodatkowo próbuje być zabawny przez swoją nieporęczność. W efekcie jedynie denerwuje. Jedyną znośną postacią jest dyrektor Yasuda. Ciekawa postać, świetna gra Atsuro Watabe


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz