czwartek, 6 listopada 2014

Aozora no Tamago [j-drama]



Krótkie, ale bardzo treściwe. Nosem yaoistki wietrzę romans, to musi być to! I spróbujcie mi wmówić, że nie! 

Tori Shinichi jest programistą, który sam siebie nazywa hikikomori. Od gimnazjum ma tylko jednego przyjaciela, Sakakiego, który do dziś utrzymuje z nim bliską więź i próbuje go wyciągnąć z powrotem do świata. Jaką wspólną przeszłość kryją? Niesamowite umiejętności dostrzegania rzeczy, których inni nie widzą, i łączenia je w fakty sprawia, że Tori rozwiązuje każdą zagadkę i sprawę, w którą Sakaki pakuje się przez swoją dobroduszność. Opowieść o skomplikowanej, a zarazem prostej przyjaźni, o ludzkiej wrażliwości i o myślach, z którymi trzeba sobie poradzić... [źródło]

Tak? Prosta przyjaźń? Coś mi się zdaje, że bohaterowie nawet nie wiedzą, że ciągnie ich do siebie. Co prawda oceniać tą dramę możemy tylko pobieżnie. Aż chciałabym się dowiedzieć, czy w książce doszło później do jakiegoś bromance. W samym serialu aż bije po oczach to umizgiwanie się. Każdy/każda, kto podlizał trochę yaoiców, nie może nie zauważyć ukrytego przekazu. Ale to tyle z moich teorii spiskowych. 

O dziwo, bardzo zainteresowała mnie ta drama. Niby problemy mało ważne, historie jakoś takie mało porywające... a jednak produkcja ma coś w sobie. Po pierwsze świetny opening, ze świetnym tekstem. Nuta cudna! Po drugie, bardzo klimatyczne wstawki z tekstami, które zapewne są z książki. Swoją drogą gdyby była dostępna po polsku gdzieś ta pozycja, to bym przeczytała. Genialne cytaty, które sprawiają że sami zastanawiamy się nad sobą. I ostatni atut - aktorzy. A raczej charaktery bohaterów. Nie sposób nie lubić Toriego, dorosłego dziecka z problemami. 

Nikogo ten serial nie powinien zanudzić. To tylko dziewięć odcinków po 20 minut. A naprawdę polecam. Całość widziałam na drama-online.pl. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz