środa, 1 października 2014

Skandale i afery, wokół tego kręci się teraz świat rozrywki w Korei.


Tytuł tego posta wskazuje na to, że to nie może być o Korei. Niestety, ten rok jest dość niekorzystnym i pechowym dla przemysłu rozrywkowego i ja się pytam w takim razie... czy coś jeszcze mnie niemiłe zaskoczy? Chciałabym, żeby to był koniec wszelkich zadym, z drugiej strony jednak myślę, że to dopiero początek. A to dlatego moi drodzy, że jak zwykle wszystkie niemiłe sprawy, albo takie o których się zwyczajnie nie mówi, zamiatało się dotychczas pod dywan w Korei, a ostatnimi czasy afery ciągną się po agencjach. To chyba nowy etap w świecie k-popu i obawiam się, że niedługo wszystko zacznie być mylone z Zachodem.


Chciałam jakoś sklecić porządny komentarz co do pojedynczych spraw równolegle jak wszystko wychodziło, jednak brakło mi czasu. Nawet spokojnie dramy obejrzeć nie mogę, a co dopiero popisać yaoiców.

Najnowsza świeżynka i czemu mnie nie dziwi to, że znowu SM jest na językach. Najpierw sprawa ogromnej kasy co do niepłaconych podatków, odejście Krisa (tutaj już był porządny komentarz), związki członkiń SNSD, dość niespodziewane zakończenie promocji f(x) i domniemany związek Sulli i na koniec dzisiejszy news - Jessica odchodzi z Girls Generations, a raczej zostaje wyrzucona na zbity pysk, jak podają niektóre portale. Za tym zespołem nie przepadam, nie interesuję się nim, a sama Jessica wybitnie mnie wkurzała. Kiedy jednak przyjrzeć się tej sprawie obiektywnie... oczywiście ma laska rację. SM pewnie chciało się dobrać do kasiorki, które zarabiała z własnej marki odzieżowej, do tego w planach ślub jak przed chwilą przeczytałam, to czemu ma dziewczyna się męczyć skoro jest już ustawiona. No i jak długo można być idolką? To był na pewno ciekawy epizod w jej życiu, jednak tylko epizod... chyba nikt nie myślał, że SNSD będzie wieczne? Co najbardziej mnie teraz rozbawia to znowu trendowanie na tłiterze, żeby zespół i fani byli silni i że znowu wszyscy są wielką rodziną k-popową. Ludzie znowu się żalą i wyrywają włosy z głowy, co im przejdzie po jakimś setnym wpisie... jednak mój niesmak nie minie. Laski z Girl Generations pewnie po cichu nawet zazdroszczą Jessice tak gwałtownego posunięcia, z drugiej strony jednak jedna osoba mniej w zespole = linijka lub dwie więcej do zaśpiewania, też dobrze.

To co szczególnie mnie cieszy, jeśli chodzi o wielkie zmiany to większa ilość doniesień odnośnie przestępstw których dokonują faceci. Dość konserwatywne społeczeństwo Korei, gdzie mężczyzna stoi na samej górze, a biedna kobiecina pisnąć nawet nie może kiedy źle jej się dzieje, powoli się sypie. Kobiety zaczynają działać, donosić o swojej krzywdzie, molestowaniu. Dobrze! Bardzo dobrze. Zdarzają się też przypadki głupoty, czyt. sprawa z Lee Byung Hyunem, bo o ile aktora nijak obeszła ta cała afera, bo niejedną ma na koncie, to laska z GLAM z karierą może się pożegnać. Warto przytoczyć również aferę z ubóstwianym Kim Hyun Joongiem - nie wiem dlaczego, ponieważ aktorzyna z niego nie aktor - gdzie rozprawienie się z nim jako damskim bokserem było śmieszne. Dano czas na załatwienie swoich spraw, wtedy powołano na przesłuchanie. Wszystko jednak rozeszło się po kościach - i nawet nie widziałam jakiegoś wielkiego oburzenia fanek - pobita dziewczyna zażądała przeprosin i dostała porządny przelew na swoje konto. W sumie miała rację, niech bydlak płaci za swoje "przewinienie". Co jak co, to jednak nie spodziewałam się czegoś takiego po tym słodziaku. 

Rok 2014 ciągnie się również rozstaniami aktorów, z drugiej strony puszczono ze smyczy idoli i natychmiastowo par przybyło. To również te tragiczniejsze chwile. Ogromna katastrofa promu, śmierć dziewczyn z Ladie's Code, co rusz jakieś wypadki (Seungri znowu się kuruje!). Czo to się dzieje w tej Korei. A no dzieje się to co zwykle na każdym świecie, tylko kiedy dotyka to osób publicznych szum jest nieunikniony. Do tego popisowe tańce po pijaku i nago Juliena Kanga, za co przeprosił ostatnio (pod wpływem narkotyków nie był). Co chwila któraś z aktorek pakuje się w jakiś syf - oczywiście syf dla Koreańczyków. Idole/ idolki starzeją się i odchodzą z zespołów (jak dla mnie zespołowi Kara wyszło to na dobre, bo w końcu spodobała mi się ich najnowsza nuta). 

W końcu mówi się o tym, jak to jest źle w wytwórniach. Jakie nieludzkie warunki tam panują, do czego zmuszane są dziewczęta i chłopcy, by zaistnieć. Molestowania seksualne, zmuszanie do stosunków. Niby każdy o tym wiedział, jednak aż tak głośno się o tym nie mówiło, a ilość pozwów czy publicznych zażaleń była mała. 

Do tego wszystkiego dochodzi - niestety - przekwalifikowanie stylu w kpopie. Jak na początku roku 2014 byłam zadowolona z mocnych konceptów... teraz jestem nimi zmęczona i zadaję sobie pytanie, kiedy to przekroczy ostateczną granicę. Subtelność - tak. Wysublimowana, kobieca strona - tak. Mocne pokazywanie kobiecości, jednak dalej ze smakiem - tak. Jednak świecie tyłkiem, spódniczki zakrywające ledwie cztery litery, wylewający się biust i dziwkarskie miny w teledyskach i takie same układy... coś jest nie halo. Co gorsze, trzeba się przyzwyczajać. Chcąc się wybić, trzeba sięgać po seksualność. Jednak rok 2014 to również bardzo dobre albumy z YG - AKMU, Taeyang, 2ne1, Winner. Interes kwitnie, byśmy doczekali się również Bigbangów. 

Podsumowując. Nie dzieje się dobrze. Za dużo afer jak na tak krótki okres czasu. Za dużo rzeczy, co nieco przygnębia wiernych fanów k-popu, dram i całego przemysłu rozrywkowego. Nawet ja, która wiedziała o machlojkach i starała się być obiektywna czuję się przytłoczona. Pytanie pozostaje jedno: Jakie brudy zostaną jeszcze wywleczone do końca 2014 roku? I czy powinniśmy bać się kolejnego 2015? Co myślicie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz