piątek, 24 października 2014

Color of Women [k-drama]



Ta produkcja nawet dobrze się zapowiadała, im jednak dalej tym robiło się nudno. A już myślałam, że to będzie seria, która nieco złamie schemat słodziachnych koreańskich dram.


Byun So Ra zostaje zwolniona z Uniwersytetu, kiedy próbowała ujawnić malwersacje jakiegoś profesorka. Dodatkowo facet, z którym się spotykała został nakryty na próbie zdrady z jej przyjaciółką i współlokatorką - Wang Jin Joo. So Ra ma uraz do facetów, kiedyś jeden nie chciał się z nią przespać i od tego momentu jej duma została urażona, a ona sama uważa siebie za brzydkie kaczątko. Szuka nowej pracy i znajduje ją - w firmie kosmetycznej. Szefem okazuje się być jej dawna miłość - Yoon Joon Soo. Czy para zdoła naprawić stracone lata?

To bardzo pobieżny opis, jednak nie chce mi się pisać o fabule jeszcze więcej, ponieważ drama na to nie zasługuje. To nie była nawet zła fabuła, tylko źle przeprowadzona, źle zagrana i całość w pewnym momencie poszła w złym kierunku. W sumie to nie możemy mówić o jakiejś większej fabule. Mamy parę, a nawet kilka, trochę intryg, walkę o władzę. Całość opleciona głupimi minami i złą ścieżką dźwiękową.

Zwykle kończę dramy, tej mi się nie udało. Zwyczajnie mnie wynudziła, że oglądałam ją od dwóch miesięcy i po obejrzeniu ponad połowy, dałam sobie spokój. Główni aktorzy Yoon So Yi i Jae Hee, wyglądali jakby nie wiedzieli co do końca robią w tej produkcji, razem. Zero chemii.

Szczerze mówiąc, liczyłam zupełnie na inny przekaz. Na początku nadzieją napawało mnie dość odważne mówienie o seksie. Myślałam sobie "w końcu coś innego niż zgagowy związek trzydziestolatków". I na początku nawet się udawało, sceny powiedzmy że nie były standardowe... potem jednak wszystko ponownie zmieniło się w mdłą papkę i romans starych koni, którzy zachowują się jak nastolatkowie. Szczerze? To wyrosłam z takich głupawych dram.

Nie polecam produkcji. Wynudzicie się niemiłosiernie. I ta beznadziejna rola Lee Soo Kyung... jak nie wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz