środa, 10 września 2014

Miss Conspirator [k-movie]


Ujmująca komedia, gdzie główne role nie przypadły pięknościom, a po prostu dobrym aktorom. Sensacyjna komedia z zadatkami dramatu, jednak co najważniejsze - a co zdarza mi się oglądać, niestety - nie głupawa!

Chun Soo Ro jest osobą, która cierpi na fobię socjalną. Boi się ludzi, tłumów, nawet żarcie zamawia poprzez specjalną aplikację. Opiekuje się nią siostra, która załatwia wszystko co potrzeba do funkcjonowania. Kiedy ta jednak wyjeżdża, kobieta skazana jest na samą siebie. Spotyka przypadkiem zakonnicę, która prosi ją o przysługę. Soo Ro zgadza się i idzie z daną paczką w umówione miejsce. Niespodziewanie kobieta wplątuje się w walki gangów, walkę o władzę, konflikt z nieuczciwymi policjantami, którzy chcą sobie dorobić na sprzedaży narkotyków. Spotyka również tajnego agenta Czerwone Buty. Jedno jest pewne. Uwikłana w problemy kobieta stara się poskromić strach przed ludźmi, a i przyjdzie i jej grać kogoś zupełnie innego. 

Nie męczył mnie ten film. Mój facet odpadł, stwierdzając że zupełnie nie przypadł mu do gustu, jednak ja jestem zdania że to była bardzo przyzwoita produkcja. Nie popadała w skrajności, bo ani nie była tak do cna komiczna, jednak i w zwykle kino kryminalne/sensacyjne też nie podpadała. Nie wyróżniała się jakoś spektakularnie pod względem aktorów, co jednak nie zmienia faktu, że obsada - moi ulubieni aktorzy drugoplanowi swoją drogą, którzy tutaj byli tymi pierwszymi - poradziła sobie nad wyraz dobrze. Cały scenariusz był bardzo zgrabnie stworzony. Przypominał nieco zachodnie produkcje, tylko że w koreańskim klimacie. Świetna rola Go Hyun Jung, która zaczynała grą sierotki Marysieńki, bojącej się westchnąć, po kobietę pewną siebie, odważną i niezwykle ciepłą. Partnerem jej był Yu Hae Jin, znany głownie z grania ciekawych postaci, jednak przyćmiewany przez ogromne gwiazdy, z którymi grał. Jako aktor pierwszoplanowy tym razem, poradził sobie genialnie i jego postać agenta oczywiście mnie do siebie przekonała. Cała  obsada swoją drogą świetnie się spisała. 

Jedyne czego brakowało temu filmowi, by osiągnął ogromny sukces to "ładniejsza", bardziej popularniejsza obsada i przytupu na sam koniec. Bo końcówka mimo że pozytywna, to jednak bez większego szumu. Mi się podobała, bo była mimo wszystko dobrze przemyślana. Produkcję jak najbardziej polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz