poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Very Ordinary Couple [k-movie]



Przyjemne. Zabawne.Wzruszająco. Prawie typowe romansidło z ładnym aktorem - bo partnerka mu towarzysząca szału na mnie nie zrobiła. I w sumie tak, Lee Min Ki. Cudowny.


Lee Dong Hee i Jang Young pracują w tym samym banku. Spotykali się przez trzy lata w tajemnicy przed innymi pracownikami, związek dobiegł jednak końca. Para rozstaje się i oczywiście nie jest to przyjazne rozstanie.

Było zabawnie. Naprawdę zabawnie, jednak oczekiwałam podobnej komedii romantycznej, tudzież dramatu obyczajowego. Z tą różnicą, że jak dla mnie - a zazwyczaj staram się dopatrzyć wielu nieistotnych spraw - próbowano wplatać wątki artyzmu, chcąc nadać widocznie produkcji o poziom wyżej. Czy to się udało? Chyba tak, niektóre z elementów wyłapałam, nie były one jednak aż tak bardzo inwazyjne i nie niszczyły słodko-gorzkiej, z naciskiem na dramat jednak, otoczki. Hmm... to chyba nie była aż tak bardzo komedia. Podjęto się analizy uczuć, tych pozytywnych jak i negatywnych i pokazano, że czasami po prostu czegoś brakuje do szczęścia. No ale jak się spodziewałam, słońce na samym końcu filmu pokazało się na niebie dla naszych bohaterów. 

Co do aktorów. Jakiś czas temu do mojej listy biasów dopisałam Lee Min Kiego. Doprawdy uroczy Azjata, który do tego dobrze gra. Byłam jednak rozczarowana jego partnerką. Kim Min Hee jakoś średnio pasowała mi na dziewczynę Dong Hee i patrzyłam na nią krzywym okiem. 

Ci, którzy spodziewali się zobaczyć coś lekkiego, mogą się przeliczyć, bo momentami było ciężkostrawnie. Nie żeby źle, po prostu ciężko i  dołująco. Mi dodatkowo przeszkadzała cała maniera filmu, czyli próba stworzenia filmu dokumentalnego, te wywiady z bohaterami. Tu jestem na nie. Ale w sumie film polecam, chociażby po to by popatrzeć jak Lee Min Ki miota się na ekranie z zazdrości. 

1 komentarz:

  1. Podobał mi się film. To było dla mnie straszne, że ktoś może tak się zachowywać, jak oni na początku filmu. Już myślałam, że tak będzie wyglądał cały film. Zakończenie było bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń