poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Vampire Prosecutor [k-drama]



Kiedy oglądałam God's Quiz, stwierdziłam, że OCN robi całkiem ciekawe produkcje. A lubię oglądać seriale, gdzie każdy odcinek przedstawia inną historię, a elementem łączącym jest jakiś wyróżniający się główny bohater. Przy Wampirzym Prokuratorze mogę śmiało powiedzieć, że stylistyką przypomina God's Quiz, nawet rozłożenie odcinków jest podobne. Drama przypadła mi bardzo do gustu i niedługo sięgam po drugi sezon. 

Min Tae Yeon jest obiecującym prokuratorem, kiedy jedno zdarzenie na zawsze zmienia jego życie. Śmierć siostry, która została zabita przez niewiadomego zabójcę, który okazuje się wampajerem i zmienia również naszego prokuratorka. Ten się przyzwyczaja do nowego życia - jakby miał inne wyjście - a nawet dostaje moce, które pomagają mu rozwiązywać poszczególne sprawy. 

Zaczniemy od narzekania? Chociaż to może nie tak dobitne narzekanie, a kosmetyczne wady. Yeon Jeong Hun zagrał sztywniaka, który tylko momentami się uśmiecha. Potrzebowałam bardziej charyzmatycznej postaci. Humorem jednak nadrabiał Lee Won Jong. Biadolę równocześnie przy fryzurze Lee Young Ah, którą wysłałabym do fryzjera, bo nie da się patrzeć na ten kask. Czyli wszystko się zgadza. Mamy ambitną początkującą. Ponurego głównodowodzącego. Głupkowatego policjanta. Jang Hyun Sung sprawił, że drama była dla mnie jeszcze atrakcyjniejszą. 

To w sumie tyle. Ciekawy sezon, chociaż sam wątek życia Mina mógłby być bardziej rozbudowany. Bo do niemal samego końca rozwiązywał jakieś inne sprawy i w ostatniej minucie pokazywano nam coś związanego z jego historią. A potem nagle dwa ostatnie odcinki były tylko o nim. Ten zabieg był jednak taki sam w God's Quiz. Do samego końca nie wiedzieliśmy o co tak naprawdę chodzi. Niemniej jednak drama godna polecenia. 

3 komentarze:

  1. Ooo, muszę przyznać,że Twój opis, krótki i treściwy - bardzo mnie zachęcił do tego serialu. Mam do Ciebie małe pytanie odnośnie serialu, ale amerykańskiego ;) Widziałaś może serial Moonlight ( 2007r.) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie punkt, którego zapomniałam dodać do "recenzji". Miałam to w pamięci, miałam i jak przyszło cosik napisać... zapomniałam.

      Serial widziałam, oczywiście. Bardzo mi się podobał swoją drogą. Można oczywiście powiedzieć, że obie produkcje są do siebie podobne, z tym że ta amerykańska była jednak dla mnie lepsza :)

      Usuń
  2. Heh :) Jak przeczytałam recenzję, to od razu pomyślałam właśnie o Moonlight, który - tak na marginesie uwielbiam ;)

    P.S. Od jakiegoś czasu zaglądam na Twojego bloga i muszę przyznać, że świetnie go prowadzisz :) Tak więc do następnego zobaczenia, bo naprawdę lubię tu zaglądać ;) Czas najwyższy, żeby zacząć się też udzielać,bo parę obejrzanych dram na koncie już mam ;)

    OdpowiedzUsuń