wtorek, 5 sierpnia 2014

The Thieves [k-movie]



Ciekawa produkcja, jednak jak dla mnie przeholowano z czasem trwania filmu. Za długo to wszystko trwało i dłużyło mi się. Myślę również, że film przeżył niedawno drugą młodość. A wszystko dzięki Kosmicie, popularnemu obecnie Kim Soo Hyunowi i Jeon Ji Hyun. To nie ta parka jednak na samym początku sprowadziła sukces - film jest na drugim miejscu największych/najbardziej dochodowych z największych w Korei - a plejada gwiazd, którą zebrano razem. To tak jak Niezniszczalni, gdzie ramię w ramię grali herosi, superbohaterzy kina akcji. Swoją drogą obejrzałam ten film dla właśnie Kim Soo Hyuna i Jeon Ji Hyun, chociaż tytuł kołatał się po mojej głowie od miesięcy, dopiero jednak po emisji Kosmity zebrałam się w sobie. Wiedziałam przy tym oczywiście, że ich role będą tymi na dostawkę, bo wszelki aplauz zbierze ta bardziej doświadczona kadra - no chociaż o Jeon Ji Hyun nie można powiedzieć, że nie ma w swoim CV wielu produkcji. 

Gra toczy się o wielkie pieniądze. Popie, Yenicall, Chewingum i Zampano są ekipą, która świetnie działa razem okradając ludzi. Wcześniej część z nich pracowała z Macao Parkiem, który jednak podczas jednego z napadów zniknął z całym łupem. Jego partnerką była wtedy Pepsee, która wylądowała w więzieniu. Wszyscy ponownie spotykają się i postanawiają połączyć siły z ekipą z HongKongu. Stawka jest wielka. A jeszcze więcej można stracić. 

Ładnie nakręcona komedio - kryminał produkcja akcji. Serio. W sumie nie mam się za bardzo do czego przyczepić. Film nie był jakimś wielce wybitnym. To była po prostu nikomu nie wadząca dobra rozrywka i temu miała służyć. Żadnych głębszych przemyśleń, kurtuazji, smętnych, ckliwych dialogów o moralności, życiu i innych pierdołach. Chodziło o kasę i producentom i aktorom, co przełożyło się również na scenariusz o kasie. Wyszło, udało się. Wszyscy są szczęśliwi, a jeszcze fil zyskał wiele nominacji, jak  i zgarnął sporo nagród. Aktorzy sobie nie wadzili, a ich doświadczenie sprawiło że mimo wielu postaci, każdy miał swoje pięć minut i wykreował swoją postać tak, że nie byli oni tylko bohaterami drugoplanowymi. Ja miałam wrażenie, że nie ma ważnych i ważniejszych. Każdy był mi niezbędny dla całej historii. Nie było chaotycznie, każdy wiedział co ma zrobić, co stworzyć, by widz nie miał kręćka w głowie zapamiętując coraz to nowych ludzi. Dobrze nakręcone sceny akcji, nieco jatki, wplecione wątki komediowe - gdzie za przewodniczącą robiła Jeon Ji Hyun. 

Swoją drogą mistrzostwem jest nakręcenie filmu z tyloma gwiazdami, by się one na planie wzajemnie nie pozabijały. Bo przecież każdy chce grać pierwsze skrzypce. Nie wnikam co się działo na planie zdjęć, jednak cała produkcja jest świetnie wyważona. No kurcze, podobało mi się. No i ci, którzy liczyli na oppara Kim Soo Hyuna, który zabłyśnie... mogą się rozczarować. Chyba tylko jego rola została tak bardzo zminimalizowana, a on sam zagrał poniżej przeciętnej jak na mój gust. Ale wybaczam, to jego pierwsza taka poważna rola. A na pewno rola, która otworzyła mu niejako bramy do wielkiego aktorstwa i wielu propozycji. No i miał chłopak okazję do zagrania w tak doborowym towarzystwie jak Kim Yun Seok, Kim Hye Soo, Lee Jung Jae, Kim Hae Sook, Oh Dal Su. Niech się chłopak uczy od najlepszych, ot co! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz