piątek, 29 sierpnia 2014

Taemin - ACE [1st mini album]


Taemin był ostatnią osobą, po której spodziewałabym się solowego debiutu, serio. Można oczywiście rozkładać na czynniki pierwsze każdego z członków Szajni i poddawać wątpliwości racje maknae co do własnego krążka, ale po co? Widocznie chłopak zasłużył. W końcu SM też nie wypuszcza solówek tak często, tylko Henry chyba doczekał tego zaszczytu, ale on taki sobie członek Juniorków z doskoku. 


Sam klip Taemina zobaczyłam z małą obsuwą - jak to cudownie mieć umierający Internet - tak samo, dopiero teraz zabrałam się za porządne przesłuchanie albumu. Takie były moje wyobrażenia po tym jak usłyszałam, że Taeś wyda album : coś bardzo elektryzującego, mocne bity elektroniki, nawet dubstep. Okazało się jednak, że płyta jest dobrą, jednak bardzo przeciętną, do zapomnienia, mogę nawet poważyć się o stwierdzenie, że nudną. Liczyłam na większego kopa. No i się przeliczyłam. Ach to SM, już nie raz mnie zawiodło. 

Na większą uwagę zasługuje jedynie Danger. To jest coś co spełniło moje oczekiwania i szkoda, że cały krążek nie poszedł tym torem. Jedyna silna nuta, o mocnym teledysku. No i przykro mi, ale wszystkie fanki mogą obserwować narodziny nowej osoby. Kończymy z uroczym stylem, a wreszcie mamy faceta, który uwodzi. W klipie i układ nie zawodzi. Sam utwór trochę zalatuje mi f(x), jednak nie czepiam się. To najlepsza piosenka z całego albumu. Ace jest tak nijakie, że aż boli. Tym bardziej, że to pierwszy utwór na płycie. Exsperience może i chce wybronić się małym dubstepem, jednak słabo utworowi to wychodzi. Pretty Boy ma dość ciekawą ścieżkę muzyczną, coś bardziej niespokojnego od pozostałej reszty utworów. Wokale jednak nie powalają, słabo wyróżniające się zarówno u Taemina, jak i Kai'a. Wicked i Play Me, zupełnie nie przypadają mi do gustu. Tym bardziej obowiązkowe pościelowe Play Me, które musiało sie oczywiście pojawić. Płyta bez utworu o zabarwieniu ballady? No niemożliwe. 

A teraz powiedzieć Wam, co jest najmocniejszym atutem tego krążka? Nie muzyka, a układy taneczne do poszczególnych piosenek. Danger jest niesamowite, nawet spokojne z pozoru Ace zyskuje, kiedy zobaczy się występ live. No a Pretty Boy, kto się oprze jednym z lepszych tancerzy w SM? No nikt! No i jak wspominałam. Dobra płyta, jednak do zapomnienia. Niemniej jednak gratuluję Taeminowi. Ma coś chłopaczyna swojego. 


2 komentarze:

  1. Mam takie samo zdanie. Ale Tae świetnego głosu nie miał, nie ma i mieć nie będzie niestety. Danger jest naprawdę fajne, ale zbyt szajni zalatuje momentami xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do oceny piosenek zgadzam się z tobą. Niektóre piosenki aż zabardzo zagłuszają wokale :/ ale nie podzielę jednak się ze zdaniem że Tae nie ma świetnego głosu ... Stwierdzam że Tae ma inny , specyficzny głos oczywiście nie ma tak krystalicznego jak Jonghyun z SHINee bardziej stwierdzam że Taemin ma barwę głosu podobną do Justina Timberlak'a uwzględnienuając że on także świetnie śpiewa na żywo ... Serio żeby wyginać się tak i jeszcze zaśpiewać to na poziomie to dla mnie Tae ma dech wypracowany lepiej niż Beyonce xd


    Taemin zasłużył sobie na solo ciężko pracował , ćwiczył no i marzył o tym :)
    A to jest najważniejsze że jego marzenie się spełniło :D

    Świetna recenzja Justus!!!
    Mam nadzieje że jeszcze o Super Junior MAMACITA napiszesz kilka zdań ;)

    OdpowiedzUsuń