piątek, 22 sierpnia 2014

Master's Sun [k-drama]



Spróbuję napisać coś o tej dramie, nie wpadając w szał uwielbienia dla So Ji Suba i Gong Hyo Jin. Będzie ciężko. Po pierwsze, żałuję że nie oglądałam dramy razem z emisją, ponieważ miałabym więcej przyjemności z czekania na każdy kolejny odcinek. A tak to pochłonęłam produkcję w dwa dni! Dwa dni! 


Tae Gong Sil widzi duchy. I nie jest raczej z tego faktu zadowolona. Nie wysypia się, chodzi jak żywy trup, a ludzie dziwnie na nią patrzą, kiedy mówi do siebie. Joo Joong Won jest szefuńciem domu handlowego. para spotyka się, kiedy w deszczową noc Gong Sil stoi na stopa. Kobieta wsiada do auta Joong Wona i pech chciał, że akurat wtedy pojawia się maszkara przed jej oczyma. Przestraszona dotyka mężczyzny, a zjawa znika. W głowie tae zapala się zielona lampka i postanawia być blisko swojego "odstraszacza duchów". Okazuje się, że i koło Joong Wona kręci się duch. A mianowicie duch jego ukochanej za gówniarza, która go porwała. Kiedy już mężczyzna zawierza zdolnościom Gong Sil, postanawia wynająć kobietę, by ta utrzymywała kontakt ze zmarłą, jak i dowiedziała się gdzie są ukradzione przez nią pieniądze. 

Zacznijmy od tego, że drama została okrzyknięta najlepszą 2013 roku. Czy jednak słusznie? Paczę na ranking i widzę bardzo dobre wyniki. Poniżej 13% rating nie schodzi. Brawo! Myślę jednak, że nie fabuła zafascynowała widzów. Była swoją drogą kiepska, smaczku nadawały jedynie te nieszczęsne duchy, bez których i tak można było się obyć. 

Ta drama byłaby klapą. Jestem tego wręcz pewna. Cała realizacja mistyczności raczej na kiepskim poziomie i normalnie dramą bym się nie zainteresowała. To co uratowało jednak produkcję i wybiło na wyżyny, a raczej kto, to obsada. So Ji Sub, to nie lada gratka! Jego występ w dramie był dosłownie niesamowity. I do tego towarzysząca mu Gong Hyo Jin. Dwie wisienki na mało smacznym torcie, które jednak cholernie wzbogaciły dramę. To jest pewne. Za So Ji Suba wstawiłabym jedynie Jo In Sunga, myślę że i on poradziłby sobie w takiej roli. Wracając jednak do głównych bohaterów. Chwała Bogu, że nie zatrudniono kogoś młodszego. To by zwyczajnie nie wypaliło. Idealna para, której nikt nie zastąpi. To by się nie udało bez nich. Mogę od razu wspomnieć, że cała reszta obsady również została całkiem przyzwoicie dobrana. Albo może napiszę ta, żadna postać mnie nie denerwowała. A to wręcz fenomen, że nie było żadnej upierdliwej matki, ciotki, ojca, wujka i cholera wie jeszcze kogo. Aktorzy bardzo mi się podobali. 

Chemia między główną parką tylko pomagała w stworzeniu unikatowych postaci. Zwykle nie ryczę na dramach. Tego zaszczytu dostąpiły tylko niektóre produkcje historyczne. A tutaj? Jedno z piękniejszych wyznań miłości. Co jak co, ale Ji Sub pokazał jak się gra! Szkoda, że nie pokazał jak się porządnie całuje, bo tego szczerze mówiąc mi brakowało. Uczucie było tak platoniczne, delikatne z kilkoma kissami na krzyż przez całą dramę. Za to nadrabiano dialogami i reakcjami bohaterów. 

Gong Hyo Jin jest pierwszą kobietą, która stworzyła prześwietną postać kluchy. Jej bohaterka byłaby bardzo irytująca, gdyby nie ta aktorka. Gong Sil była ciepła, miła, że nie sposób było jej nie lubić. Nie przeszkadzało to, że ciągle była zlękniona. Na szczególny szacunek zasługują te zmiany twarzy, kiedy wchodził w nią inny duch i grała zupełnie inaczej. Cudownie. 

Nie mogę wyjść z podziwu dla tej dramy. Może i jestem nieobiektywna, bo oppar tam gra, ale daję jej 9/10. Podsumowując. To była przeciętna fabuła, z przeciętnymi duchami, przeciętna komedia romantyczna... jednak z nieprzeciętnie zdolnymi aktorami, którzy pociągnęli dramę do sukcesu. Ot co! 

2 komentarze:

  1. OOooo, moja "perełka" :)
    Niejednokrotnie zastanawiałam się, dlaczego ta drama aż tak bardzo zakradła moje serce. Wątek miłosny rozwijał się bardzo delikatnie, wręcz zbyt delikatnie ( i te pocałunki- oj fatalnie, fatalnie :P ). Ogólnie nie przepadam za filmami/serialami z duchami, przewijającym się tematem śmierci - a tego jest przecież w dramie całe mnóstwo...Niby tyle "przeciwności", a przepadłam po pierwszym odcinku ;) Na duży plus zasługuje humor - nieprzerysowany i niegłupkowaty, Joo Joong Won i te jego ruchy ręką "odejdź" :P
    Gra aktorska jak dla mnie na medal - niejedna łza spłynęła z mojego policzka podczas tych 3 dni oglądania...
    Polecam każdemu, naprawdę warto.

    P.S. Ty też bałaś się na początku tych duchów ? Pierwsze 3 odcinki były naprawdę straszne, zwłaszcza ten duch, co zasuwał do windy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle co się bałam, a byłam przytłoczona pierwszym odcinkiem. Miałam wrażenie, że twórcy aż za bardzo chcieli wcisnąć mi te wszystkie duchy w pierwszym odcinku, jakoby miałby być na pierwszym miejscu i to one miałyby ciągnąć dramę. Cieszę się, że kolejne odcinki lawirowały między jedną, dwoma zjawami. Bo gdyby co chwila coś wyskakiwało mi na ekranie, to myślę że byłabym znużona tą dramą. Swoją drogą duchy, były zrobione beznadziejnie ^^

      Usuń