sobota, 9 sierpnia 2014

Jackal is Coming [k-movie]



Kto mi powie, dlaczego kojarzę ten film z głupawymi polskimi komediami? No serio, w połowie seansu stwierdziłam, że film przypomina mi trochę polską komedię z wątkami kryminalnymi. Nawet podobnie grali - kiepsko. Podobny układ scenariusza, niemal takie same śmieszne wstawki. No wypisz, wymaluj polski scenariusz, z polskim sposobem kręcenia filmów... tylko Azjaci jako aktorzy zostali dobrani. 


Choi Hyun jest super gwiazdą popkultury, która razem ze sporą grupą fanów, ma również antyfanów, jak i wrogów. Chłopaczyna napytał sobie biedy, ponieważ zostaje porwany przez początkującą panią Killer Bong Min Jung, która nie bardzo wie jak się zabrać do eliminacji swojego opłaconego celu. A Jackal? Jackal jest natomiast profesjonalnym zabójcą, który ogłosił wszem i wobec, że zamierza ponownie zabić. Wobec tego ekipa policji ma zamiar przeszkodzić mu w tych niecnych zamiarach. Zbiera się w danym hotelu i czatuje na mordercę. Problem w tym, że w tym samym hotelu znajduje się Min Jung i Choi Hyun. 

Najpierw kilka słów o JaeJoongu. Problem z tym chłopaczkiem polega na tym - albo to może ja jestem dziwakiem - że chyba nie bardzo go lubię. Znaczy, nie potrafię tak do końca określić jaki mam stosunek do niego. Bo jako aktora nie uważam go wcale, denerwuje mnie jego "kunszt" aktorski, denerwuje mnie jego głos, mimika, wszystko. Nie przepadam za nim, kiedy wydaje coś solo, ten niby rockowy styl który chce stworzyć jakoś mnie nie przekonuje - no ale z drugiej strony piosenki wpadają w ucho. W sumie, lubię patrzeć na jego foty. Podoba mi się jako facet, ale niech się nie odzywa, bo wtedy moje niezadowolenie potęguje się. Dobrze, starczy. Tak, chyba to jednak ja jestem dziwna. Wracając jednak do filmu...

JaeJoong dużej roli w sumie nie miał, chociaż bohaterem głównym był. Co to jednak za sztuka grać gwiazdora? I to do tego gwiazdora który siedzi przez większość czasu siedzi sobie na krześle pozaklejany taśmą i próbuje się uwolnić? (chociaż wtedy nie gadał...). Zagrał średnio, jednak chyba najlepiej odnalazł się w tej roli ze wszystkich w jakich go widziałam, było tego co prawda niewiele, no ale! Song Ji Hyo natomiast lubię - nieco mniej jej trwałą w tym filmie - jednak i ona nie pokazała czegoś odkrywczego w tej produkcji. Przyjemnie się ją oglądało o jej zmagania co do prób zabicia gwiazdeczki. Co do innych aktorów. Kim Sung Ryoung jak zawsze świetnie, nawet jeśli to mała rólka (<3). 

No kurcze, nie mam za bardzo do czego się przyczepić. Było zabawnie, a nie głupawo. Miało być zabawnie, to miała być łatwa do przetrawienia komedia, no i udało się. Wszystkie elementy hitu weekendowego ten film spełnił. Dobrze mi się to oglądało. Wiadomo, żaden majstersztyk to nie był, ale jakimś szczególnym dnem film też nie był. A to że grał tam gwiazdunia JaeJoong, nie zmieniło mojego nastawienia do produkcji. Jak mówiłam. Trawię go... póki nie muszę słyszeć jego głosu...ale zdjęć mam całkiem niezły folder. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz