środa, 11 czerwca 2014

Detective K: Secret Of Virtuous Widow


Dość dziwna, acz dochodowa produkcja. Marne połączenie Sherlocka z Bondem w koreańskim wydaniu. Ja nie rozumiem fenomenu tego filmu i szczerze mówiąc denerwował mnie momentami charakterystyczny dla Koreańczyków humor. 


O fabule w ogromnym skrócie. Detektyw K wysłany przez króla musi odkryć zagadkę śmierci cnotliwej wdowy. Pierwowzorem była powieść z 2007 roku  Yulnyumoonui Bimil autorstwa Kim Tak Hwana. 

Tak, można z powodzeniem powiedzieć, że chciano zrobić coś na miarę Sherlocka. Główny bohater bardzo go przypomina. Jest bystry, próbuje udawać śmiesznego. Pomaga mu trochę nierozgarnięty pomocnik Seo Pil. Zamiast jednak do Anglii przenosimy się do epoki Joseon. Tak na dobrą sprawę film nie jest w jakimś stopniu porywający, do tego przydługi i momentami nużący, albo wręcz komiczno-żenujący w swojej prostocie i niedopracowaniu. Produkcja nad wyraz przeciętna i to nie sprawa aktorstwa, bo do tego nie mam zastrzeżeń, ale efekty specjalne i specyficzny humor. 
O ile historia była naprawdę ciekawa, fabuła zgrabnie przeprowadzona, samo wykonanie do najlepszych nie należało. Żenujące sceny, które miały być śmieszne, były głupie i chowałam się w niektórych momentach za poduszką, nie chcąc widzieć więcej. Próbowano posłużyć się inteligentnym żartem. Nie powiem, lubię taki w filmach. Lubię kiedy produkcja zahacza o żart, jest pełna gracji i wysublimowania, a dialogi toczą się płynnie. No tutaj tego nie dostałam, oprócz głupoty. Niemniej jednak film bardzo ładnie nakręcony (jakimś cudem oglądałam w HD). Czegoś mi zabrakło w tej produkcji. 

W ramach ciekawostki w 2015 przewidziana jest kontynuacja pod tytułem Detective K: Farmhand's Daughter. Myślę, że obejrzę aby skonfrontować z kiepskim odczuciem po jedynce. Do cudownego klasyka Sherlocka wiele brakuje, a chciałam obejrzeć coś w tym guście - równie dobrego - tyle, że  w koreańskim światku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz