poniedziałek, 12 maja 2014

Pretty Boy [k-drama]


Ktoś powinien w końcu wziąć pod uwagę statystyki, oglądalność i raz na zawsze zrezygnować z tworzenia dram na podstawie mang. Tym bardziej mang, gdzie dominuje głupawy humor, romansidło, tajemnica i rozterki życiowe bohaterów. Takie coś sprawdza się jedynie na papierze, ewentualnie jako anime, albo jako japońska produkcja. W Korei to nie przejdzie! I nie przeszło, biorąc pod uwagę wskaźnik oglądalności. Swoją drogą, żenująco niski (już kablówka nawet nie osiąga takich wyników w niektórych produkcjach). Nie żebym się takowego nie spodziewała...

Dokgo Ma Te jest najprzystojniejszym facetem na świecie. Kocha się w nim Kim Bo Tong, która jak wierny psiak lata za nim wszędzie co rusz wyznając miłość. Matka Dokgo Ma Te umiera, a chłopak nie zdąża usłyszeć tajemniczego kodu, który przybliży go do ojca - prezesa firmy MG. Ten tajemniczy kod przechwytuje Hong Yoo Ra, która chce posłużyć się chłopakiem, aby zniszczyć swoją dawną teściową Na Hong Ran - głównodowodzącą firmy MG. Ma Te ma rozkochać w sobie ileś tam kobiet, które nauczą go życia, biznesu, uczuć i manipulacji. Chłopak chce znaleźć się na szczycie, odzyskać kod i dowiedzieć się, co jego matka powiedziała przed śmiercią. 

Już same zapowiedzi kuły w oczy i krzyczały, że ta drama będzie niewypałem. To było wręcz zrozumiałe, że w Korei sukcesu z tego ziółka nie będzie i nowych fanów Jang Geun Sukowi nie przysporzy. Tak też było. Niewielu jest takich, którzy uważali że Suk wybrał dobrze, angażując się w tą dramę. Jedynie zagraniczni fani mogli podciągnąć staty, bo oppa. Jak dla mnie, jego postać jest spisana na straty. Kiedyś - na początku mojej przygody z koreańskim kinem - bias numer jeden. Teraz, gwiazda która gaśnie, a jednak stara się. Szkoda, że stara się tak beznadziejnymi produkcjami. Zresztą sam Suk zapowiadał, że to będzie komiczna rola i powinniśmy traktować ją żartobliwie. Przykro mi, ja czułam jedynie niesmak patrząc ja okropną grę Jang Geun Suka, do którego zadań było siedzenie i pachnienie, podczas gdy wszyscy inni zachwycali się jego jestestwem. Suabo. Tyle powiem. Że była to najgorsza jego rola w karierze? To chyba wiadomo. Niech on się weźmie za jakieś porządne aktorstwo, a nie świeci wszędzie swoją buźką. Nagrywa albumy, gra w reklamach, wybiera śmieciowe dramy. Zanim się obejrzymy przyjdzie czas do woja, a on zostanie z gównem w życiorysie, a po powrocie dostanie kolejny niewypał - za który sam się pewnie biedaczek weźmie. Podczas gdy inni aktorzy zanim przebiorą się w mundur na dwa latka, zaliczają główną rolę i dramę/film, który jest sukcesem (Song Joong Ki i Werewolf Boy czy Nice Guy), Suk para się rolami głupawych przystojniaczków, pokazując to co najgorsze w swoim warsztacie. 

Dobrze, bo powoli odbiegam od dramy, a piszę o samej karierze Jang Geun Suka. Parą, która ciągnęła tą dramę była Kim Bo Tong i David Choi. To oni powinni być razem, a nie Dokgo Ma Te, który w przedostatnim odcinku zdaje sobie sprawę, że kocha Bo Tong. IU i Lee Jang Woo, swoją charyzmatyczną grą ciągnęli jak się dało tą beznadzieję i tylko dla nich zakończyłam tą męczarnię. Cała starszyzna była zbyt standardowa i denerwująca. Nie wybili się niczym, ich szablonowe cechy charakteru aż nudziły, tak samo jak mdłe dialogi. Najbardziej denerwująca aktorka z dramy? Bez wątpienia Han Chae Young (Hong Yoo Ra). Dosłownie kobieta o jednej, irytującej twarzy. 

W tej dramie nie było zbyt wielu pozytywów. Schemat i fabuła głupia do bólu. Beznadziejne aktorstwo, kiepski montaż, nużące dialogi. Głupota. To może opisać tą dramę. Głupota do bólu. Jedyny miły punkt zaczepienia to to <klik> . Kolejna świetna piosenka tego artysty do playlisty. 

Teraz wszyscy fani Jang Geun Suka pewnie gorąco zaprotestują, broniąc swojego biasa i uznając dramę za arcydzieło. Jeśli już ma tak być, to liczę na to, że to będą osoby w przedziale wiekowym 10-15. Całej reszty powyżej po prostu nie rozumiem, jeśli uważacie to ścierwo za dobre. To było niewypał już na starcie. Nie wiem, może jestem za stara i takie idiotyczne historyjki mnie nie porywają i wolę aktorów 30+. Dziękuję. 

1 komentarz:

  1. Ja tej dramy też nie znoszę, chociaż Geun Suk był moją pierwszą, azjatycką miłością po obejrzeniu kultowego "YB". Dobrze określiłaś, że to gasnąca gwiazda, bo to tak bardzo widać. Nie wiem, czym się kieruje przy doborze ról, ale mam niejasne wrażenie, że ktoś mu źle doradza, a przy tym Geun Suka zjadła własna próżność. Chłoptaś tak się sam sobą zauroczył, że wydawało mu się, że ładna buzia na wszystko pomoże. Osobiście wolę lekkie dramy, bez skomplikowanej fabuły, nieco naciągane, dziecinne, ale niestety ta powyższa zanudziła mnie na śmierć i poraziła głupotą. Nie polubiłam ani jednego bohaterka, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło!

    OdpowiedzUsuń