czwartek, 1 maja 2014

Forbidden Quest [k-movie]



Film był komedią osadzoną w czasach ery Joseon, który mi dość średnio przypadł do gustu. Może wolę poważniejsze produkcje, jednak na pewno był o niebo lepszy od innych komedii historycznych. Produkcję należy traktować z przymrużeniem oka, tak więc i ja do tego podejdę. 


Yoon Seo zobaczywszy jedną z nieprzyzwoitych powieści, sam czuje ciągoty do gatunku erotyk. Postanawia spróbować swoich sił w tej branży, za muzę obierając sobie królewską konkubinę, do której coś tam czuje. Jego powieści cieszą się dość dużą popularnością, jednak chce je urozmaicić - zatrudnia swojego kumpla i szefa straży Gwang Heona - poprzez malunki. Ten jednak aby przenieść cokolwiek na papier, musi najpierw daną scenę zobaczyć. Przyjaciele knują spisek i ostatecznie Gwang Heon podgląda miłosne igraszki Yoon Seo z konkubiną Jung Bin. Kobieta dowiaduje się o wszystkim i normalnym jest, że pragnie zemsty. 

Zdziwieniem ogromnym było dla mnie to, że film całkiem nieźle zarobił i nawet zdobył kilka nagród. To nie tak, że mi się produkcja nie podobała, jednak była taka trochę nijaka. Może ten specyficzny humor trafił tylko do Koreańczyków, bo mnie film w żaden sposób nie urzekł. Było co prawda kilka fajnych scen - szczególnie te demonstracje - jednak całościowo była to zbyt nużąca i długa rozrywka. Długość filmu - ponad dwie godziny - zdecydowanie nie zachęcają. Fabuła w sumie nie jest zła, tylko można było ją bardziej zdynamizować i nie rozwlekać. Niezmiernie fajnym pomysłem było zrobienie z tego komedii i tutaj postarano się o odrobinę dobrego smaku. Zabieranie się za erotyki niesie ze sobą nieodzowne wrażenie kiczowatości w komediach i niesmaku. Tutaj, mimo że film był przeznaczony dla widzów +18, przyjemnie to rozplanowano, nie pokazując obserwatorowi golizny, tylko bazując  albo na przekazie słownym, albo "inscenizacjach". Ten oddźwięk komiczności i żartobliwości był naprawdę dobry. I jak do pewnego momentu produkcja mi się nawet podobała i była znośna, to końcówka jak zwykle zawodzi - ostatnio coraz częściej mam zastrzeżenia do końców filmów. Można było zachować do samej kończącej sceny taki zabawny obraz. Sceny tortur były dla mnie zbędne i ja pewnie inaczej napisałabym ten scenariusz. Niemniej jednak film zakończył się zabawnie. Dlatego tym bardziej nie rozumiem tego zapychacza w formie dramatu i katowania. 

Również o obsadzie nie mogę powiedzieć nic konkretnego. Tutaj tylko historia ciągnęła ten film. Główne postacie były nijakie i mimo że obejrzałam ten film kilka godzin temu... nie pamiętam twarzy czołówki. Produkcję polecam w sumie, jeśli ktoś nie boi się aż tak długich filmów, gdzie większość scen z chęcią bym wycięła i zostawiła standardowe 1h40min. Wtedy zostałyby same wątki komediowe i to byłoby o niebo lepsze niż przeplatanka humoru z dramatem. Tyle ode mnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz