środa, 28 maja 2014

Finding Mr. Destiny [k-movie]




Po mojej początkowej niechęci i małego niezrozumienia co do gatunku filmu, stwierdzam że każda kolejna minuta jest tylko na plus. Świetna komedia romantyczna, z dwójką świetnych aktorów. Tylko plakaty jakoś w ogóle nie pasują do całego filmu... no ale to przemilczmy.


Seo Ji Woo jest asystentką reżysera musicali. Dziewczyna jest popychadłem, jak i podobnie wygląda z tą nieszczęsną grzywką. Ma jednak adoratora, który jej się oświadcza. Ta propozycji nie przyjmuje, czego powodem jest jej pierwsza miłość, o której nie może zapomnieć. Ji Woo poznała Kim Jong Ok'a podczas wycieczki w Indiach dziesięć lat temu i nadal to jego osobę trzyma w sercu. Han Gi Joon pracuje w biurze turystycznym, nie jest jednak zadowolony ze swojej pracy i w chwili załamania - zwalnia się. Zakłada własny biznes, który polega na znajdywaniu pierwszych miłości klientów. Seo Ji Woo zgłasza się do niego, a raczej zostaje zaciągnięta przez ojca oficera. Dziewczyna chce znaleźć Kim Jong Ok'a by móc o nim zapomnieć, ewentualnie stworzyć związek, jeśli uczucie  i z jego strony by przetrwało. 

Powiem Wam, że to był naprawdę przyjemny film. Tak jak wspominałam, na początku nie bardzo mnie do siebie przekonywał, jednak kiedy nasza główna para spotkała się i zaczęła współpracować, zmieniłam nastawienie o 360 stopni. Film powstał na podstawie musicalu, którego motyw przewija się zresztą w produkcji. Całość urzekała krajobrazami i kolorami - bo w sumie nieczęsto mamy do czynienia z filmami, które niemal w połowie są kręcone w innym kraju. A tutaj mamy piękne Indie, które mogliśmy podziwiać wraz z główną bohaterką. 

Głównym atutem filmu byli jednak aktorzy. Ci to pobili wszystko i stworzyli naprawdę cudowną parę. Lim Soo Jung genialnie stworzyła swoją postać jako roztrzepaną i nieco apodyktyczną. Skłonną do bójki i kłótliwą. Żyjącą chwilą i nie chcącą się wiązać. Brawa jednak ogromne dla Gong Yoo. Ten był zniewieściałym, ciapowatym facecikiem. Wkręcił mnie tak bardzo swoją grą, że byłam pewna że ma za zadanie odegrać geja, tak się zachowywał. No i on odgrywał drugą rolę, czyli zaginioną pierwszą miłość Ji Woo. Większość scen w tą dwójką była przezabawna i parskałam śmiechem co chwila. Dzięki tym aktorom film nie zaginie w tłumie, bo scenariusza jakiegoś genialnego nie ma. No i sama produkcja trafia na listę moich ulubionych z gatunku komedii romantycznych. Tylko dzięki aktorom. Na uznanie zasługuje również Cheon Ho Jin, który rolą ojca Ji Woo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz