wtorek, 1 kwietnia 2014

The Suspicious Housekeeper [k-drama]



Chyba żadna drama mnie tak nie zmęczyła jak własnie Gosposia i niezmiernie się cieszę, że w końcu ją skończyłam. Podsumuję to jednym zdaniem. Uffff... nareszcie!

Eun Sang Chul jest ojcem, który ma czwórkę dzieci. Ich matka popełnia samobójstwo, aby nie stawać mężowi na drodze. Ten ma romans z pracownicą Yoon Song Hwa. Rodzina zatrudnia gosposię, ponieważ nie radzi sobie sama z obowiązkami domowymi. Agencja przysyła Park Bok Nyeo, która jest dość nietypową osobą. Nie uśmiecha się, nie zdradza swoich uczuć, których zdaje się nie mieć. Zachowuje się jak robot. Koniec końców nawiązuje się nic porozumienia między gosposią a rodziną. Ta jest skłócona, kiedy na światło dzienne wypływają przeróżne brudy, których ojciec nie jest w stanie ukryć. 

Pierwotną wersją był japoński hit. I nie bez powodu piszę o hicie, ponieważ ostatni odcinek osiągnął oglądalność - uwaga! - 40%. To  najlepszy wynik w japońskim kinie jak dotąd. Koreańska wersja plasuje się w średniej ponad 10% bodajże, czyli szału nie ma. Po pierwsze. Wersja japońska - 11 odcinków. Koreańska - 20! Zdecydowanie za dużo. Nudziłam się niemiłosiernie na tej dramie. I o ile sam początek był bardzo dobry, bo to była jakaś świeżynka jeśli chodzi o koreańskie scenariusze dram, to połowa była niepotrzebnie wydłużona. Dopiero trzy ostatnie odcinki ponownie sprawiły, że zachciało mi oglądać tą produkcję. To jest właśnie ten problem, że nie wszystkie dramy japońskie - albo scenariusze mangowe - sprawdzają się w Korei. Producenci nadal jednak próbują. Z kiepskimi skutkami. Jednak ta drama miała potencjał, nawet w wersji koreańskiej. Niestety, nie wykorzystano go odpowiednio, przeciągając akcję jak się da. 

Lepszej głównej obsady nie można było zatrudnić. Lee Sung Jae, grający złego ojca, który właściwie nie wie czy kocha własne dzieci i wolałby ułożyć sobie życie z kochanką. Lubiana przeze mnie Choi Ji Woo, grająca dziwną gosposię. Świetny dobór młodych aktorów, tutaj Kim So Hyun, Chae Sang Woo, Nam Da Reum i Kang Ji Woo. Co sprawiło jednak, że ta drama okazała się aż taką klapą, że osobiście jej nie polecam, jeśli nie chcecie usnąć w połowie serialu? 

Nie oglądałam wersji japońskiej - którą na pewno nadrobię - jednak wydaje mi się, że brakowało kumulacji akcji.  No i powtórzę się, chyba nie wiedziano jak ugryźć scenariusz, dlatego mamy takie miałkie coś, z płaskimi bohaterami i absurdem w tle. Brakowało chyba większej dozy dramatu. Dzieciaki straciły matkę, a te mimo małej ilości łez... zachowują się jak zwykle? W połowie dramy przewracałam zniecierpliwiona oczyma, kiedy zawiłość fabuły - która pewnie miała przyciągnąć widza - mnie zdecydowanie odrzuciła swoją głupotą. Zdziwiło mnie też takie luźne podejście do małżeństwa. Mam zachciankę, wyjdę za mąż za pierwszego lepszego, który się napatoczy. Wang Ji Hye, która grała Song Hwę. Szlag mnie trafiał jak mi ją pokazywali na ekranie. Grała jeszcze bardziej sztywno niż Choi Ji Woo - a przecież do niej należało zadanie stworzenia robota - przez co pomstowałam na tą kiepską grę aktorską. 

Miałam wrażenie, że akcja dzieje się w jakiejś innej rzeczywistości. Bohaterowie robią co chcą, wszystkie ich sytuacje i przeżycia nie trzymają się kupy... Wolałabym również, aby wątki dzieciaków zostały bardziej dopieszczone. Skupiono się na wszystkim, wplatając miliony wątków fabularnych i nie potrafiąc zgrabnie z tego wybrnąć.

Do niewątpliwych plusów całej dramy należy ścieżka dźwiękowa. Słyszałam chyba Lim Kim. Do tego doliczmy niewykorzystany potencjał aktorski. Przyjemnie mi się również patrzyło na Seo Kang Joon'a (Choi Soo Hyuk). To chyba na tyle z plusów. Gdyby obciąć dramę i skrócić nawet do tych 15 epizodów, byłby to seans o wiele bardziej znośny - a nawet ciekawy! 

Coś trafiam na kiepskie produkcje teraz. Obecnie zmuszam się do Inspiring Generation - które również nie wykorzystało potencjału mimo dobrych pierwszych odcinków. I zaczęłam 3Days, które również porywające nie jest. Chyba potrzebuję czegoś łagodnego i prostego w przekazie (czyt. odmóżdżacz). O Gosposi pragnę zapomnieć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz