wtorek, 15 kwietnia 2014

Emergency Couple [k-drama]



No cóż. Już od samej naprawdę przyjemnej ramówki byłam pewna, że nie zawiodę się tą dramą. Tak było w istocie. Spędziłam bardzo miłe - chyba nawet niecałe - dwa tygodnie, oglądając odcinek za odcinkiem. Jestem ciekawa jaki sukces odniosłaby drama, gdyby wychodziła w stacji jednej z wielkiej Trójki. Jest dobrze nakręcona, wiadomo trochę niedociągnięć się znajdzie, jednak i tak produkcja na  wielki plus. W stacji kablówkowej - tvN - najlepsze odcinki miały 5.9%, co i tak jest dobrym osiągnięciem. 


Jin Hee prowadziła satysfakcjonujące życie jako dietetyczka. Pewnego dnia spotkała studenta medycyny Chang Mina i miłość rozkwitła. Nie zważając na protesty bogatej rodziny przyszłego męża, Jin Hee i Chang Min zdecydowali się na małżeństwo. Rodzina Chang Mina składa się z wielu pokoleń lekarzy, on jednak rezygnuje z praktyki lekarskiej i zaczyna pracować jako przedstawiciel farmaceutyczny. Małżeństwo okazuje się nie być zbyt szczęśliwe. Rodzina Chang Mina patrzy się z góry na Jin Hee i nawet sam Chang Min zdaje się pod ich wpływem zmieniać. Doprowadza to w końcu do rozwodu. Po rozstaniu, Jin Hee idzie na studia medyczne i dostaje staż w szpitalu. Chang Min również kończy studia medyczne i rozpoczyna swój staż. Pewnego dnia oboje spotykają się w szpitalu, gdzie zaczynają razem pracować<źródło>


Zaczynamy o rozwodu, co jest troszkę nietypowe w dramach. Sam gatunek określiłabym jako komedia romantyczna umieszczona w szpitalu. Przyznam się, że jest to pierwsza drama, którą można poniekąd określić jako medyczną, no i w tej kwestii jest kiepsko. Po głowie kołatają mi te wszystkie medyczne seriale, które oglądałam i które nie były produkowane w Korei a Ameryce. Umówmy się jednak, że wplecenie wątku medycznego było niejako chwytem marketingowym, ponieważ gatunek ten robi się nieco bardziej popularny ostatnimi czasy w Korei. Więc dlaczego by nie umieścić całej akcji w szpitalu? 


O dziwo drama w żadnym odcinku mnie zbytnio nie męczyła. Pewnie inaczej rozplanowałabym niektóre sceny - np. nie uśmiercała ojca, żeby nie wprowadzać zbyt dużej dawki dramatu do dramy; jednak bohaterzy szybko się otrząsnęli, a ich przyszłe decyzje i słowa miały adekwatne wyjaśnienie. Przyjemnie się oglądało całość. Wiadomo drama nie wybitna, czy epicka, jednak bez żalu zakończyłam całość. U mnie dramy dzielą się na takie, które są zdecydowanie za długie i do tego nużące, gdzie modlę się żeby zaliczyć ostatni odcinek i zapomnieć. Na takie, z którymi zwlekam jak mogę w seansie, bo produkcja  jest zbyt świetna, by zakończyć ją za szybko. I takie - do tej grupy zalicza się Emergency Couple - które oglądam jednym tchem i mimo że się zakończyły nie mam z tej racji napadu rozczulających feelsów. Dziś w autobusie uśmiechałam się do siebie jak debil, przypominając co lepsze sceny, a tych było co nie miara. I dobrze. Drama porządnie zrobiona, która bawiła - nieco mniej wzruszała, chociaż pewnie również to mieli na celu twórcy. Fabuła dość przewidywalna, chociaż w pewnym momencie miałam małe wątpliwości, co by główna para nie uformowała się tak, jak to zwykle bywa. 


No to trochę o aktorach. Nie mogłam patrzeć na Choi Jin Hyuka w Hajersach, gdzie grał sztywnego brata, równie sztywnego Lee Min Ho. Tutaj jednak, w głównej roli - mimo że jakąś wybitnością się nie pokazał - podobał mi się milion razy lepiej. No i któż oprze się temu uśmiechowi? Song Ji Hyo jako Oh Ji Hee okazała się być uroczą istotką, chociaż jej bohaterka miała chyba problemy z rozdwojeniem jaźni. Kiedy była zadziorna - to spoko. Zdarzało się jej również - ku mojemu niezadowoleniu - zachowywać jak kompletna ciapa i sierota, z tym spuszczonym wzrokiem i nieustannym "przepraszam" na ustach. Trzeba jednak przyznać, że razem świetnie do siebie pasowali i rzeczywiście stworzyli dobraną parę - mimo uroczych kłótni czy średniej jakości pocałunków; co ja jednak będę narzekać na pocałunki, rzadko kiedy się zdarza, że jestem zadowolona. Mogę również powiedzieć, że "pary", które się potworzyły były również udane. Doktorek Gook, czyli Lee Pil Mo i profesor  Shin, czyli Choi Yeo Jin pasowali do siebie bezbłędnie, co oczywiście musiało ukazać się dopiero na sam koniec dramy. Chyba nikt nie zdziwi się, że najbardziej denerwującą postacią była oczywiście Park Jun Keum, czyli mamuśka Chang Mina. Kobieta co dramę gra wredną matronę, ew. laleczkę i tak też wygląda. Nudzą mnie jej postacie. Takim totalnie uroczym stworzonkiem była postać Im Yong Gyu. Aż mi serce kołatało jak widziałam tą nieśmiałość i słodycz bijącą z roli Yoon Jong Hoon'a. Chyba nic jednak nie przebije kogo? Oczywiście, że tego małego bachorka z czarną czupryną! To chyba jeden z lepszych motywów w dramie. Miny strzelane przez tego malca :) . Z powodzeniem mogę również wytypować bromance i o dziwo nie mamy tutaj jednych z głównych bohaterów a role Kwon Min'a i Heo Jae Ho.


No skoro aż tyle superlatywów, to może o minusach dramy? Na pewno zbyt częste powtarzanie przeszłości - tych scen było multum. Do tego powtarzanie nieustanne tych samych czynności, chodzi mi tutaj o np. Oh Jin Hee podnosiła rękę 5 razy z pierścionkiem. Pokazywali to ujęcie z każdego możliwego kadru. Nieco kołujące mogło również wydawać się sceny, które wymyślali sobie sami bohaterowie, a następnie przywracali się do porządku. Podsumowując. Drama nadal świetna i warta obejrzenia, jeśli szukamy czegoś miłego i przyjemnego w odbiorze. Oczywiście, że polecam. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz