piątek, 4 kwietnia 2014

Commitment [k-movie]



Ulubioną dewizą w koreańskich filmach o północnokoreańskich agentach, jest zdanie, które pojawia się niemal w każdym : Północ cię porzuciła. Oraz to: Twoje uczucia cię zgubiły. Szpiedzy z Północy za każdym razem starają się jak mogą... a w efekcie końcowym i tak są zabijani/gnębieni przez swoich, podczas gdy Południe nawet chce ich czasami uratować. Porozmawiajmy jednak o T.O.P-ie, bo to on w filmie Commitment gra pierwsze skrzypce i wielu tylko dla niego zdecydowało się obejrzeć tą produkcję. 


Ri Myung  Hoon jest synem północnokoreańskiego agenta. Kiedy ojciec zostaje zabity i uznany za zdrajcę, Myung Hoon może zetrzeć piętno, jakim została obłożona jego rodzina. Ma tutaj na uwadze głównie siostrę, Hye In. Chłopak nie ma innego wyjścia, jak zacząć szkolić się na szpiega. Po dwóch latach bodajże zostaje wysłany na Południe, adoptowany przez parę, która również jest z Północy i czeka udając uczniaka na misję. Kiedy ta się pojawia, od razu zostaje wrzucony na głęboką wodę i musi zabić osobę, która eliminuje agentów z Jednostki 8. Gdy to robi, zostaje wplątany w szereg nieprzyjemnych wydarzeń i zdaje sobie sprawę, że jego rodzimy kraj nie jest tak piękny jak sądził, gdyż zwyczajnie chciał go zabić, kiedy już nie był potrzebny. Chłopak staje pośrodku politycznych przepychanek między Sekcją 35 a Jednostką 8, w dodatku Południe również go szuka. Myung Hoon'owi zależy tylko na jednym... aby zobaczyć siostrę i bądź co bądź uratować ją z rąk swoich oprawców. 

Słyszałam już wiele opinii względem tego filmu. Że tylu było niesamowicie napalonych na produkcję i są rozczarowani. No mi się podobało. I to naprawdę podobało. Do tego, jeśli sensacja powoduje u mnie wzruszenie, a zwykle to są dramaty romantyczne, to coś musi być na rzeczy. Nie wrzucam oczywiście tego filmu, do tych z gatunku epickich, jednak przyjemnie i bez nudy się go oglądało. Nie rozumiem wobec tego aż takiego niezadowolenia. Bo może romansu nie było w tak dużym stopniu? Albo za mało kiczowatych scen walki? No proszę was. Ten film to kawał dobrej roboty!

To kolejna rola T.O.P-a, który wciela się w killera. I o ile w Iris był cholernie bezwzględnym zabójcą, który prychał na uczucia, to tutaj spuścił nieco z tonu i był po prostu nastolatkiem, który został zmuszony do zabijania. Szczególnie poruszył mnie moment, kiedy zabijał swoją pierwszą osobę na Południu - ten zbolały wyraz twarzy, jakby miał się zaraz rozryczeć. Pięknie. Nasz koło trzydziestki T.O.P grał dwudziestolatka. Tutaj trochę mi to nie pasowało, chociażby po wyglądzie. Chodzą też słuchy, że narzekają na grę aktorską. T.O.P aktorem nie jest. Nie uważam jednak, że błędem był angaż jego osoby do tej roli. Poradził sobie o dziwo dobrze, chociaż z drugiej strony pewnie podchodziłabym sceptycznie, jeśli miałby do zagrania postać z komedii romantycznej (takie dziwy to przekonują mnie tylko w parodii Secret Garden autorstwa Bigbang). Tutaj jednak nie musiał się zbytnio wysilać, a zarzucana mu sztywność jest dość adekwatna do roli. Kang Dae Ho, który musi odnaleźć się w nowych realiach, udawać normalnego. Nic dziwnego, że jest milczący, opanowany, zimny i obojętny w niektórych sytuacjach - tego był uczony na Północy. Kiedy jednak przychodzi co do czego, jest po prostu zagubionym dzieciakiem, który dostał broń i na jego nieszczęście, wie jak się nią posługiwać. Co do kwestii drewna, to uważam że to Kim Yoo Jung bardziej tak zagrała niż T.O.P. 

Co do pozostałych ról, również nie mam zastrzeżeń. Han Ye Ri, grająca Lee Hye In bardzo mi się podobała. A chyba jeszcze bardziej relacja z głównym bohaterem. Grali bardziej przyjaciół, a nie parę. Nie było również scen typowego romansu i dobrze, bo stałoby się to takie patetyczne. Ta ich miłość, nawet jeśli się pojawiała, albo była, została przedstawiona bardzo subtelnie i wysublimowanie w stosunku do całej produkcji. Całość filmu skupiała się właściwie na T.O.P-ie, tak jakby ten film nie miał tradycyjnych dwóch głównych ról, a jedną - właśnie jego. Po obejrzanym zwiastunie myślałam, że rola Kim Yoo Jung będzie bardziej rozbudowana. Dostała ledwo kilka scen, które i tak spartoliła. Yoon Je Moon, grający Cha Jung Mina zepsuć nic nie mógł. Aktor z takim stażem... no proszę Was. Równie miło mi się go oglądało po raz kolejny na ekranie. 

W filmami koreańskimi jest tak, że niewiele w wykonaniu technicznym pretenduje do miana takiego, który może równać się z hollywoodzkimi produkcjami. Commitment jest takim filmem. Nie spodziewałam się, że zostanie on aż tak dobrze nakręcony! Byłam wręcz pewna, że mając T.O.P-a ekipa odpuści nieco i wszystko będzie na jego barkach, jako idol. Bo czego chcieć więcej, skoro ma się topowego T.O.P-a? Rzadko stykam się z filmem, gdzie właściwie nie mam zastrzeżeń do kwestii montażu. Zawsze trafi się coś, co mi się nie spodoba, czy to jakaś głupia scena, beznadziejne sceny walki... cokolwiek. Alumni jest filmem, który jest nie perfekcyjny, ale bardzo dobrze dopracowany technicznie. Niektórzy narzekają na zbyt dużą statyczność. Bzdury. To dobrze, że nie było nierealnych scen walk, gdzie zwykły człowiek nie dałby rady wykonać takich ruchów. To dobrze, że film nie skupiał się na samych wybuchach i strzelaniu do siebie nie mogąc trafić - a przecież agenci tacy wyszkoleni... No i jedna z moich ulubionych scen, gdzie T.O.P - i scenarzyści - wpadają na genialny pomysł, że po cholerę bezsensownie strzelać w boki samochodu, kiedy chce się go zatrzymać, gdy skuteczniejszym sposobem jest strzelenie w oponę - niektórzy nie wpadają na to tak łatwo. 

Wychodzi na to, że amatorska recenzja tego filmu sprowadza się do samego słodzenia. Ale tak na dobrą sprawę, nie mam do czego się przyczepić, bo produkcja jest dobra. Chciałam obejrzeć ten film, bo T.O.P. Po faktycznym seansie, nie tylko on sprawił, że Commitment dostał ode mnie 8/10 - i uroniłam łezkę na końcu. Film nie jest epicki, tak że po seansie skręcało by mnie z żalu, że to już koniec. Był jednak o niebo lepszy niż Secret Reunion i Secretly Greatly, które również traktują o szpiegach Korei Północnej. Oczywiście, że polecam ten tytuł. Nudzić się nie będziecie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz