niedziela, 27 kwietnia 2014

BA:BO [k-movie]



Mówcie co chcecie, nazywajcie nieczułą... jednak mnie ten film w ogóle nie poruszył. Był dla mnie nudny i niepotrzebnie taki statyczny i monotonny. Jak dla mnie, nie do zapamiętania na dłużej. Nie trafił w mój gust zupełnie. 


Seung Ryong jest takim miasteczkowym przygłupem. Facet jest upośledzony w wyniku wypadku sprzed lat. W jego mieszkaniu wydobywał się gaz i jego ojciec nie przeżył. Opiekuje się on młodszą siostrą, ponieważ i jego matka umarła. Jedyną rzeczą z którą sobie radzi jest robienie tostów. Rozstawia przed szkołą kram, gdzie owe specjały sprzedaje. Do rodzinnego miasta powraca Ji Ho. Nawiązuje ona kontakt z Seung Ryongiem i często spędzają razem czas. 

Jestem tak wynudzona tym filmem, że w sumie nie wiem co o nim powiedzieć. Nie podobał mi się, to na pewno. Postacie były dla mnie zbyt puste, papierowe. Nawet jeśli starano się rozwinąć jakiekolwiek wątki, to według mnie średnio im to wyszło. Nudno, ponuro, zbyt sentymentalnie - z nieustannymi powrotami do przeszłości, scen tych było porównywalnie dużo do teraźniejszości - spokojna usypiająca muzyka. W sumie nie wiem czego mi brakowało w tej produkcji. Może elementu, który by ożywił jakoś film. Na pewno duże oklaski dla Cha Tae Hyuna, jednak nawet on nie sprawił, że odebrałabym lepiej ten film. Partnerująca mu Ha Ji Won, plątała się po uliczkach z zadumą na twarzy nic nie wnosząc. Tyle mam do powiedzenia. Było kiepsko. Ukazano takie szare życie ludzi z małego miasta, bez czynnika który by przyciągał uwagę. Jak dla mnie nie ma czym się zachwycać i to jeden z nielicznych filmów o których powiem, że nie miał dla mnie nawet potencjału. 

3 komentarze: